sobota, 24 stycznia 2015


Dzisiaj będzie kilka następnych przepisów:)


Zaczynamy od prostych ciasteczek, robi się je bardzo szybko. W przepisie mowa jest o maśle z orzeszków ziemnych i takie ciasteczka zrobiłam, ale przypominam, że to są bardzo ciężkostrawne orzechy i generalnie lepiej ich raczej unikać. Myślę, że przepis jest tak uniwersalny, że swobodnie można to masło podmienić na inne z dowolnych orzechów, dlatego jeżeli będzie to z blanszowanych migdałów lub pecanów to będzie etap 2, z innych orzechów etap 3. Jeżeli z takich zrobicie, to dajcie znać jak wyszły:)


SCD CIASTECZKA Z MASŁA ORZECHOWEGO (etap 2 lub 3 - patrz wyżej)
1 jajko
1 cup (200 ml) masła z orzeszków ziemnych
1/2 cup (100 ml) płynnego miodu 
1 łyżeczka SCD wanilii



Wszystko mieszamy razem, łyżką wykładamy na płaską brytfannę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do rozgrzanego do 180 C piekarnika na 8-12 minut . Czas zależy od wielkości ciasteczek, muszą zrobić się ciemniejsze.

***

Następny przepis będzie na chleb. Dawno żadnego chleba tu nie wklejałam więc czas najwyższy:). Ten jest smaczny, nadaje się do jedzenia na świeżo, do mrożenia oraz do robienia francuskich tostów, czyli moczenia w jajku i smażenia na maśle.



SCD CHLEB SEROWY (etap 3)

2.5 szkl mielonych migdałow
65 g miękkiego masła
1 łyżeczka sody
szczypta soli
3 ubite jajka
80 g startego sera żółtego (dowolny dopuszczony przez dietę). 
Ja przez pomyłkę dałam 240 g sera i chleb wyszedł dobry, także nadmieniam, że jest taka możliwość, co szczególnie przyda się tym którzy chcą przytyć, bo chleb jest mocno kaloryczny.




Wymieszać masło, migdały i ser. Dodać resztę składników, wlać do wysmarowanej grubo masłem małej keksówki i piec do czasu, aż wierzch zrobi się złoto brązowy. 180 C - zajmie to około 30 minut.

***


Kolejny przepis to propozycja na coś, co zastąpi przysłowiowe ziemniaki do obiadu. Mamy już pyszną pieczoną dynię, mamy smaczne kalamniaki, a teraz przyszła pora na pieczone warzywa korzeniowe. Są wspaniałe:)



SCD PIECZONE WARZYWA KORZENIOWE (etap 3)

1kg pietruszki
1 seler 
2 cebule
1 główka czosnku
oliwa z oliwek
masło
miód
sól,pieprz

Obieramy pietruszkę, seler i cebule. Seler kroimy na grube paski, podobne kształtem do pietruszek (chodzi o równomierny czas pieczenia), cebule przekrawamy na pół, lub większe na ćwiartki, zachowując "dupki", aby cebule się nie rozleciały:)

Robimy sos. W garnuszku mieszamy 50 g płynnego masła, 1/3 szkl miodu i 3 łyżki oliwy. Warzywa układamy w naczyniu żaroodpornym, solimy, pieprzymy, po czym polewamy sosem i dokładnie w nim obracamy, tak aby całe się pokryły. Dorzucamy przekrojoną na pół, nieobraną główkę czosnku. Pieczemy bez przykrycia  w 200 C do czasu, aż warzywa zaczną się lekko karmelizować, staną się miękkie i osiągną kolor jak na zdjęciu (około 50 minut, ale to czas podany dla wąskich pietruszek). W trakcie pieczenia koniecznie kilkukrotnie obracamy w sosie. Po upieczeniu czosnek wyciskamy z łusek i podajemy razem z warzywami.


***

Na koniec trzy pasty do chleba, każda z nich świetnie zastępuje masło czy margarynę i pasuje pod pieczony kawałek mięsa, ser żółty, czy rybę na kanapkę. W mojej kuchni, zawsze znajdziecie przynajmniej jedną z tych trzech past, bo jest to nasz podstawowy produkt do smarowania pieczywa. Robię jeszcze jedną z pieczonych buraczków, jeśli chcecie wkleję nastepnym razem. Tradycyjne pesto z bazylii ma tę wadę, że szybko ciemnieje i nie nadaje sie do dłuższego przechowywania. Te są inne.



PASTA Z PIETRUSZKI (etap 3)




pęczek pietruszki
2 ząbki czosnku
2 łyżki startego parmezanu
4 łyżki migdało w płatkach
sól, pieprz, kilka kropli soku z cytryny
3 łyżki oliwy

Pietruszkę kroimy drobno, a następnie miksujemy na w miarę gładką pastę z pozostałymi składnikami.

PASTA Z SUSZONYCH POMIDORÓW (etap 3)



Słoiczek suszonych pomidorów wraz z zalewą, która nie zawiera niezgodnych z dietą składników, (jest taka w Biedronce)  blenduję jak najdrobniej. Osoby mega wrażliwe będą musiały same ususzyć latem pomidory i zrobić je osobiście. Dorzucam po trochę ziarna słonecznika do czasu otrzymania pożądanej konsystencji. Nie doprawiam, bo pomidory są zazwyczaj świetnie doprawione.

PASTA Z CZARNYCH OLIWEK - TAPENADA (etap 3)




0.5 kg czarnych oliwek
3 ząbki czosnku
3 łyżki orzeszków piniowych
4 łyżki oliwy
pieprz, sól
1 filet anchois (opcja)

Wszystko blendujemy i gotowe. Ta pasta wyśmienicie smakuje na grzance, podana z połówką pomidorka koktajlowego, niestety pszenne grzanki na diecie odpadają, ale możecie takie podać rodzinie.

Poza pastą z pietruszki, dwie pozostałe mogą przez długi czas leżeć w lodówce. Ja trzymałam do trzech tygodni i nic się z nimi nie działo. Pasta z pietruszki wytrzyma około 5 dni.


niedziela, 18 stycznia 2015

Mój cudowny świąteczny nabytek

O tym wspaniałym urządzeniu marzyłam przynajmniej od marca, kiedy na nowo postanowiliśmy rozpocząć SCD. Jak wiecie, tym razem nie przechodziliśmy wszystkich etapów po kolei, bo to już zostało zrobione poprzednio, a Kacper ma całkowicie wyleczone jelita i de facto diety nie potrzebuje. Zauważyliśmy jednak, że na SCD szybciej myśli, jest bardziej bystry, ogólnie zdrowszy i unika śmieciowego jedzenia czychającego w dzisiejszych czasach dosłownie na każdym rogu.

Ja za śmieciowe jedzenie uważam nie tylko fast food, ale również wszechobecny w polskiej diecie klej - mąkę. Jak już napisałam kiedyś na Facebooku urzekły mnie słowa Renaty Radomskiej z jej książki "Autyzm bez łez" gdzie napisała: 

" Dla tęskniących za pierogami, pizzą i zapiekankami na chrupiącej bagietce jeszcze jedno specjalne pytanie konkursowe: Jakie składniki potrzebne są do wyprodukowania domowym sposobem kleju?

Mąka i woda? Serio? I jeszcze drugie pytanie: Jakie są podstawowe składniki ciasta na makaron, pizzę czy uszka? 
Nie trzeba się fatygować z odpowiedzią, każdy choć raz widział stolnicę i usypaną górę mąki, a przy niej szklankę letniej wody, jajka, sól.
Jak do tego doszło, że wszyscy zawiesiliśmy się na przygotowywaniu potraw, które są robione z kleju?
Otwieramy książkę kucharską "Najlepsze potrawy z kleju", "Klej na tysiąc sposobów", "Sklej to sam", obłęd. Przyjmijmy w końcu do wiadomości, że kanapki na śniadanie, pierogi na obiad i naleśniki na kolację nie są ani "dietą bogatą w wartości odżywcze", ani "zróżnicowaną". To dieta dobra do przyklejania tapet w pokoju."

No więc, twierdzę dokładnie tak  jak Renata. Dla mnie, jedzenie mąki, a już szczególnie tej białej, niczym  nie różni się od fast foodu. Podobnie podchodzę do wszystkiego, co zawiera cukier i jego różne, zawoalowane postaci. Powiecie, że mam bzika. 

Dobrze. Będę zdrowsza:)

No więc stanęliśmy na tym, że Kacper na diecie jest tylko dlatego, aby był ogólnie zdrowszy i trzeźwiej myślący, co przy jego chorobie jest bardzo cenne. Dieta bardzo poprawiła jego stan gdy był młodszy, jednak doprowadziła do pewnego poziomu (jak pisałam już kiedyś jego autyzm dzięki diecie osłabł o około 40 %) i dalej już nie poprawia. Widocznie potrzeba mu teraz innych terapi, bądź nastąpiły zmiany nieodwracalne, choć powiedzenie tego ciężko przechodzi mi przez gardło. Tylko nie pomyślcie, że straciłam nadzieję. NIE! Bóg czasami mocno zaskakuje, a medycyna idzie do przodu:)

Tak więc kiedy wróciliśmy do diety, od samego jej początku, najtrudniejszą sprawą wydało mi się mielenie orzechów na mąkę. W Stanach nie przejmowałam się tym, kupowałam hurtowo gotową mąkę po 30 lb (funtów- jakieś 14 kilo), ale tam żyje sie latwiej, na dużo więcej człowieka stać. Teraz muszę mielić.

Na pierwszy ogień poszedł mój młynek do kawy Krupsa, wytrzymał dwa miesiące i odpadł nożyk tnący z miejsca mocowania. Problem do rozwiązania, Piotrek dokupił popsute częsci, naprawił i na nowym nożyku Krups pochodził następne dwa miesiące...

Wtedy pożyczyliśmy od teściów PRL-owski 40 letni młynek do kawy. Ten chodził jak marzenie. Chodził przez całe trzy miesiące. Nożyk rozpadł się na pół, a Kamilek bawiąc się nim, upuścił go na podłogę i rozbił pokrywkę, która spełniała ważną funkcję,  ponieważ w niej był umieszczony bolec, który dociśnięty, inicjował pracę urządzenia. Wtedy przerzuciłam się na mojego wypasionego Kitchen Aid'a. Ten mielił orzechy cały -  tydzień -  w młynku do mięsa, po czym zatkał się zmieloną masą orzechową i w środku wyłamało się trybko. Sprowadziłam części zamienne z USA i starałam sie bardzo uważać na ten naprawiony, jednak po jakimś czasie stało się to samo.

Ja, ciągle zesteresowana, przerzucałam nerwowo internet w poszukiwaniu idealnego rozwiązania, Znalazłam profesjonalną maszynę do mielenia orzechów za całe 6000 zł, w dodatku lekko uszkodzoną. Hehe:)  Kupiłam też ręczny młynek do maku. Nie nadawał się:(



W końcu Eureka! 

Natrafiłam na produkt Zelmera. Zanim jednak o nim napiszę, to od razu wyjaśniam, że Zelmer nie zapłacił mi za polecanie tego produktu i że piszę wyłącznie od serca.

Młynek żarnowy Zelmer. Ta! Dam! Nie podaję linka do niego, bo wystarczy wpisać w Google. Rozpiętość cen jest duża, także nie kupujcie pierwszego lepszego.

Młynek ten działa w zestawie tylko z kilkoma maszynkami do mięsa firmy Zelmer. Także ja zmuszona byłam kupić cały zestaw wraz z maszynką, co kosztowało mnie 371 zł. Jest to duży wydatek, jednak młynek wspaniale mieli orzechy. Według opisu w instrukcji, jest w stanie zmielić 1 kg orzechów w 1.20 min. Imponujące? W praktyce trwa to dłużej, jak zwykle podkoloryzowali, no ale to "dłużej" jest tak cudownie krótkie, że jestem zachwycona:)   
  

To, co widzicie na zdjęciu, to maszynka do mięsa ZMM1508L, która w zestawie podstawowym na wyposażeniu ma młynek żarnowy. Dodatkowo dostajemy cytrusiarkę, szatkownicę wraz z zestawem trzech ostrych bębnów tnących, wyciskarkę do soków, zestaw trzech sitek i przystawkę do napełniania kiełbas, co na pewno na SCD się nam przyda. Przetestowałam wszystko oprócz cytrusiarki i przystawki do kiełbas i jestem bardzo zadowolona. 


Ten młynek całkowicie odmieni Waszą gehennę w kuchni. Nie twierdzę, że rozwiąże wszystkie problemy, a Wy będziecie siedziały z drinkiem relaksując się. Jednak kwestię mielenia orzechów rozwiązuje raz na zawsze. Wystarczy,  że poświęcę pól godziny raz na miesiąc i mam pomielone migdały, kokos, nerkowce i pecany na mąkę. Po kilogramie każdej lub ile chcę.

Są ważne zasady, których należy koniecznie przestrzegać podczas użytkowania młynka żarnowego:
1. Orzechy muszą być suche
2. Młynek nie może pracować łącznie dłużej niż 15 minut, gdyż grozi to przegrzaniem silnika,  robimy więc przerwy.
3. W zależności od tego jakie orzechy mielimy może być potrzebne raz na czas rozkręcenie młynka i sprawdzenie czy w środku nie zalepia się zmieloną masą orzechową. Rozkręcanie go jest proste.

Przez pierwsze kilka dni trzeba się go nauczyć, wyczuć na jakich ustawieniach pracuje optymalnie.

Jeżeli macie pytania dotyczące młynka to czekam:)

czwartek, 15 stycznia 2015

Dynia makaronowa -warzywo niezastąpione


Na temat dyni makaronowej przymierzałam się napisać już od wieków, no ale tak wyszło, że siadłam dopiero dzisiaj i jest już po głównym sezonie. Jeszcze przed Świętami dynia makaronowa była zawsze w sklepie ilekroć tam pojechałam (mam na myśli duże sklepy), a teraz jedynie się zdarza raz na jakiś czas, tak samo jak dynia piżmowa. Może jednak uda się Wam ją upolować. 

Ja jestem pod całkowitym jej urokiem, zebrałam nasiona i na wiosnę planuję wysiać je obok tych piżmowych, które uprawiam już od kilku lat z powodzeniem.

Dynia makaronowa jest wprowadzana na etapie trzecim, czyli jako ostatnia z dyń.

Elaine Gottschall ostrzega, że dla osób, których  problemem jest zwężone jelito kręte (ostatni fragment jelita cienkiego), takie potrawy jak dynia makaronowa, surowe winogrona, rodzynki, seler, pestki owoców i warzyw oraz całe orzechy (mielone są bezpieczne) mogą stanowić poważny problem. 


Tak wygląda dynia makaronowa:


Dobrze jest to wiedzieć przed pójsciem na zakupy, bo jak sprawdziłam na właśnej skórze, niektórzy sprzedawcy nie mają pojęcia jak odróżnić jeden gatunek dyni od drugiego. 

Dynia makaronowa jest jedyna w swoim rodzaju. Rozpieczona zamienia swój miąższ na nitki makaronu, co czyni ją warzywem genialnym, a na diecie SCD wręcz niezastąpionym, jako że skazani jesteśmy na życie bez mąki (i dobrze).

Jest najmniej kaloryczna spośród dyń. Wskaźniki podają że w 90 % składa się z wody, a w 1 cup (200ml) pojemności zawiera 42 kCal, 0,5 g tłuszczu, 10 g węglowodanów, sporo błonnika, dużą koncentrację witaminy C i B-6 oraz zawiera wszystkie podstawowe minerały, a głównie potas, wapno, magnez, fosfor i sód.

Porównajcie więc sobie kaloryczność tradycyjnego makaronu spaghetti z białej mąki, do takiego z dyni makaronowej. Przepaść.


Poniżej przedstawiam Wam przepis z książki Against All Grain:


ŁÓDKI Z DYNI MAKARONOWEJ Z KLOPSIKAMI W SOSIE POMIDOROWYM
(etap 3)

2 dynie makaronowe
2 łyżeczki oliwy
sos pomidorowy (z przepisu tutaj)
2 szklanki posiekanych liści szpinaku
1 cukinia starta drobno i posolona (odkładamy na bok by puściła sok)
250 g mięsa mielonego wg własnego wyboru
1/2 łyżeczki soli
ząbek czosnku

Rozgrzewamy piekarnik do 200 C. Dynie przekrawamy wzdłuż:


i oczyszczamy z nasion:


Dynie umieszczamy "do góry nogami" na płaskiej blaszce. 


Skórkę nacieramy oliwą i pieczemy przez około 40 minut, do czasu, aż skórka lekko się pomarszczy, a miąższ w środku będzie miękki. 

***

Robimy sos pomidorowy dodając na ostatnie 15 minut startą, odciśniętą mocno cukinię i liście szpinaku.

Mięso doprawiamy solą, pieprzem i przyprawami wg własnego wyboru. Rolujemy w 12 małych kuleczek (jak piłka ping pongowa) i układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

Wyjmujemy dynie makaronowe z pieca i lekko studzimy.

W tym czasie pieczemy klopsiki przez 8 minut, obracając w trakcie dla równego zbrązowienia.

Uwalniamy makaron z dyni, poprzez przeciąganie widelcem tam i z powrotem.


Makaron dyniowy mieszamy w misce z łyżeczką oliwy, przetartym ząbkiem czosnku, solą i pieprzem.

Ponownie przekładamy makaron do wnętrza dyni, na wierzch nakładamy klopsiki i polewamy wszystko sosem pomidorowym.



Danie jest bardzo sycące. Z trudem mogliśmy zjeść całą połówkę dyni. Wygląda ciekawie, więc jest też opcją na przyjęcie gości:)

A tu Kamilek pochłania swoją porcję:)




Alternatywnym sposobem podania dyni makaronowej jest podanie jej na zimno wraz z oliwą, suszonymi na słońcu pomidorami , oliwkami i fetą (dozwoloną dopiero po 6 miesiącach na diecie).

papa!






wtorek, 13 stycznia 2015

Dozwolone/zakazane dodatki do suplementów

Jako, że często pytacie mnie, jakie suplementy można przyjmować stosując dietę SCD, postanowiłam napisać ogólne wskazówki jakimi kierujemy się przy podejmowaniu decyzji.

DODATKI DOZWOLONE:
celuloza i celuloza mikrokrystaliczna, roślinna
kwas cytrynowy
etanol
gliceryna
l-leucyna
stearynian magnezu
sorbinian potasu
krzemionka
dwutlenek krzemu
benzoesan sodu

DODATKI ZABRONIONE:
aloe vera
karagen
dekstroza
FOS (fruktooligosacharydy)
fruktoza
guma guar
inulina
maltodekstryna
manitol
wszelkie gumy
aromaty naturalne
otręby ryżowe
mąka ryżowa
sorbitol
sukraloza
tapioka
guma ksantanowa
ksylitol
wiąz czerwony
powlekane leki (chodzi o kolorową otoczkę)
karboksymetyloskrobia sodowa
skrobia ziemniaczana
cukier
syrop glukozowo fruktozowy

To jest wiedza podstawowa, ogólna. Na ogół wystarcza, aby móc samemu określić czy dany suplement nie koliduje z dietą SCD. W miarę pojawiania się nowych informacji ten post będzie uzupełniany. Jeżeli jakiegoś składnika nie ma na żadnej z tych list postaram się dla Was dowiedzieć więcej, choć pewnie na takie informacje trochę trzeba będzie poczekać. 


na Waszą prośbę doklejam poniżej listę dozwolonych suplementów do kupienia w Stanach (niestety):


LEGALNE ENZYMY

Houston Nutraceuticals, Inc.
Peptizyde
No Fenol
H N-Zyme Prime 

Kirkman Labs
DPP IV Forte
EnZymAid
Enzym-Complete/DPP
Multi-Enzyme Formula
Peptidase Complete
Phenol Assist

Digest Gold by Enzymedica
Ultra-zyme Plus by Thorp Nutrition
Vitase Digestion Formula


DOZWOLONE SUPLEMENTY Z FIRMY  GI PROHEALTH

SCdophilus

PONIŻSZE SUPLEMENTY BYŁY SPRAWDZANE DAWNO TEMU, PRZED ZAKUPEM NALEŻY SIĘ UPEWNIĆ CO DO OBECNEGO SKŁADU:

DOZWOLONE SUPLEMENTY  KIRKMAN 

Activated Charcoal
Arctic Omega
Amino Support Hypooallegenic Capsules
Balanced Omega Combination
B-Complex Pro-Support CAPSULES
Buffered Magnesium Citrate Soluble Powder
Buffered Magnesium Glycinate CAPSULES
Buffered Magnesium Oxide
Calcium with Vitamin D Bio-Max Capsules
Calcium with Vitamin D Powder UNFLAVORED
Children's Multivitamin and Mineral Hypoallergenic Capsules
Chromium Hypoallergenic Capsules
Cod Liver Oil GELCAPS
Cod Liver Oil Liquid UNFLAVORED
Cod Liver Oil UNFLAVORED
Cod Liver Oil Lemon-Lime FLAVORED (but I want to check with Kirkman on this one)
Colostrum Gold UNFLAVORED
CoQ10 CAPSULES
Cranberry Extract CAPSULES
DMAE Hypoallergenic Capsules
DMG CAPSULES
Everyday Children's Multi-Vitamin
Folic Acid with B12 CAPSULES
Folinic Acid with B12 CAPSULES
Folinic Acid with Vitamin B-12
GABA
Gingko Biloba
Glycine
Grapefruit Seed Extract
Idebenone
Lactobacillus Acidophilus Capsules
L-Carnosine
L-Glutamine
Magnesium Glycinate
Magnesium Sulfate Cream
Melatonin Plus Magnesium
Molybdenum
Multi-Enzyme Formula
Multiple Mineral Complex Pro-Support
Multiple Vitamin Pro-Support
Nu-Thera Condensed with 50 mg P5P CAPSULES
Nu-Thera Condensed with 50 mg P5P without Vitamins A & D CAPSULES
Nu Thera/EveryDay Companion Hypoallergenic Capsules
P5P Magnesium Glycinate
Perry PreNatal Vitamins
Pro-EFA Omega 3-6-9 & Borage Oil
Pro-EPA Omega-3
Pro-Omega Hi Concentrate EPA/DHA
Pyridoxal-5-Phosphate (P5P)
Reduced L-Glutathione Lotion
Selenium
Super Nu-Thera CAPLETS
Super Nu-Thera Hypoallergenic CAPSULES
Super Nu-Thera with 25 mg P5P CAPLETS
Taurine
hera Response Hypoallergenic Capsules
TMG-all types in CAPSULES
TMG 500 mg. with Folinic Acid and B-12 Hypoallergenic Capsules
Vanadium Hypoallergenic Capsules
Vitamin C CAPSULES
Vitamin E 100 IU
Zinc CAPSULES
Zinc Sulfate Cream

DOZWOLONE SUPLEMENTY Z BRAINCHILD

Spectrum Support Ultra-Sensitive Formula
NightCal (flavored and unflavored)
LiquiZinc (flavored and unflavored)



Do miłego:)

Prośba o przekazanie 1 % podatku

Kochani!

Zwracam się dzisiaj do Was z ogromną prośbą, o wspomożenie Kacperka poprzez przekazanie 1% podatku na jego leczenie. 


Znacie nas już długo i wiecie jak wiele jeszcze można zrobić, aby odmienić życie Kacperka. Chcielibyśmy w tym roku zapisać go na terapię sensoryczną, terapię małej motoryki, oraz dodatkowo pokryć koszty logopedy. Jeżeli zechcecie mu pomóc, to poniżej przekazuję niezbędne dane do dokonania formalności. 



Należy przekazać 1 % podatku, wpisując w odpowiednie rubryki rocznego rozliczenia PIT : Nr KRS 0000121785, a w rubryce „wnioskowana kwota" wpisać 1% Państwa podatku oraz w rubryce „Informacje uzupełniające" Kacper Sznajder. Urząd Skarbowy prześle pieniądze do Fundacji na subkonto Kacpra. Fundacja Dla Dzieci „Dar Serca" ul. Powstańców Śląskich 6 43 - 300 Bielsko - Biała, tel./fax: (033) 828 58 39 jest organizacją pożytku publicznego. Fundacja udostępnia konto : ING Bank Śląski Oddział Regionalny Bielsko - Biała nr r-ku 49 1050 1070 1000 0022 6906 4552 hasło „Kacper Sznajder" do wpłat darowizn. 
Gdyby ktoś z Was chciał dokonać przelewu zza granicy to potrzebuje dodatkowo podać nr swift czyli INGBPLWP oraz iban czyli PL.

Z całego serca dziękujemy każdemu kto zechce wspomóc Kacperka. 

DOBRO ZAWSZE DO NAS WRACA:)



poniedziałek, 12 stycznia 2015

Jak robię gołąbki SCD

Cześć kochani po Świętach:)

Rozpoczynamy Nowy Rok, który (mam wielką nadzieję) pomoże Wam powrócić do zdrowia i cieszyć się możliwością jedzenia coraz większej liczby pokarmów bez strachu o ból i niestrawność. Pamiętajcie, że oprócz mojego bloga, macie jeszcze Magdę, ze "Zdrowiej z SCD" , której blog serdecznie polecam.

Ze swojej strony obiecuję, pomagać Wam jak tylko potrafię, odpowiadać na pytania i kierować w zawiłościach diety, aby jak najprościej poprowadzić Was przez jej etapy do pełnego SCD. 

Jednocześnie, proszę o wyrozumiałość, jeżeli odpowiedzi na Wasze pytania nie pojawiają się tak szybko jakbyście tego oczekiwali. Pytań pojawia się coraz więcej, zarówno przez bloga jak i przez Facebook, a sami wiecie jak bardzo dieta absorbuje w kuchni, nie mówiąc o dwójce dzieci i codziennym zajęciom pozalekcyjnym każdego z nich. Często wieczorem siadam i mam pół godziny wolnego, ale jestem tak zmęczona, że nie jestem w stanie nawet wejść na bloga. Jestem pewna, że to znacie:)
Jednak staram się nie dopuszczać do sytuacji, abyście na odpowiedź czekali dłużej niż dwa, trzy dni. 

Mam też małą prośbę:) Jeżeli sami wymyślicie jakiś przepis zgodny z zasadami diety, podzielcie się nim z innymi. Mogę go zamieścić na blogu, określić etap, tak choćby jak w tym poście Przepisy Moniki . W ten sposób pomagamy sobie wzajemnie i tworzymy coś na kształt grupy osób zjednoczonych ważną sprawą. W kupie siła;)

Dobra, dość spraw organizacyjnych, przechodzimy do garów:)

Kilkukrotnie natknęłam się już na różne przepisy na gołąbki SCD, można poszperać w sieci, jednakże nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała po swojemu. Dlatego, dzisiaj zapraszam Was na wersję gołąbków SCD jaką można zjeść w moim domu:


SCD GOŁĄBKI (etap 4)

Na farsz:
500 mięsa mielonego (wieprzowe typu łopatka)
200 g namoczonej zgodnie z zasadami diety surowej soczewicy
1 jajko
2 starte drobno marchewki
3-4 przeciśnięte ząbki czosnku
1 por (tylko część biała i jasno zielona), drobno pokrojony i zeszklony
2 zeszklone średnie cebule
500 g pieczarek (dorzucić do gotowej cebulki i podsmażyć pokrojone) lub grzyby leśne jeśli mamy
1 łyżeczka chili w proszku
1 łyżka domowej Vegety SCD
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżeczka majeranku
sól i pieprz do smaku (u mnie dużo pieprzu)

Ja lubię rozłożyć sobie pracę nad gołąbkami na dwa dni. W dniu pierwszym przygotowuję liście kapusty, czyli wycinam głąb, obgotowuję 20 minut, a gdy liście zaczynają same odchodzić wycinam z nich twardy trzpień pośrodku i odkładam wszystkie zawinięte w folię spożywczą na drugi dzień. Namaczam też soczewicę i robię sos pomidorowy.

W dniu drugim przygotowuję wszystkie składniki farszu według podanych wyżej wskazówek i po ostygnięciu mieszam je wszystkie na jednolitą masę. Sprawdzam farsz pod kątem smakowym i jeżeli jest taka potrzeba odpowiednio doprawiam.

Farsz zawijam ściśle w liście pilnując, aby nigdzie bokiem nie uciekł podczas gotowania. Na dno garnka lub solidnej brytfanny wykładam potargane liście cienką warstwą, a na niej bardzo ściśle układam gołąbki. Wszystko zalewam wodą spod gotowania kapusty, dosalam i dodaję jeszcze jedną łyżkę Vegety SCD. Gotuję do miękkości ok. 2 godziny lub w brytfannie piekę w piekarniku pod przykryciem w 180 C.


Sos pomidorowy (etap 3)

1/4 szkl oliwy z oliwek
1/2 średniej cebuli drobno posiekanej
2 butelki passaty pomidorowej (takiej jak w tym przepisie)
2 pomidory drobno posiekane
3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
kilka liści bazylii (posiekane)
sól i pieprz do smaku

Na oliwie podsmażam na lekko złoto cebulkę, zalewam passatą pomidorową, dorzucam resztę składników i gotuję na małym ogniu do zagęszczenia sosu. Doprawiam i ewentualnie blenduję.

Acha! Te gołąbki nabierają smaku z czasem. W pierwszy dzień są najsłabsze, najlepsze w dniu trzecim, odgrzewane:)

Smacznego:)



wtorek, 23 grudnia 2014

Gdy chwyci ochota na coś słodkiego

Mam dla Was, tak na szybko, przepis  który robi się minutę, dwie i za moment można sobie zjeść słodką, niebanalną przegryzkę.


SCD Daktylowe kulki (etap 5)


1 szkl suszonych daktyli (dobrze by były miękkie, w przeciwnym razie lepiej je troszkę namoczyć)
1.5 szklanki orzechów pecan
wiórki kokosowe

Daktyle z orzechami blendujemy w malakserze na wysokich obrotach przez minutę. Następnie lepimy z nich kulki, obtaczamy w kokosie i voila! Smacznego!

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby orzechy pecan podmienić na włoskie. Będą bardziej przyjazne naszym współrzędnym geograficznym:) Sugerowałabym jednak trochę je namoczyć przed zmieleniem.

sobota, 20 grudnia 2014

Na ostatni moment

Czasu brakuje, a chciałam przed Świętami wymyślić jakiś przepis na paszteciki z kapustą i grzybami, aby mogły nam one zastąpić uszka do barszczu. 

Pewien pomysł podsunęła mi wypowiedź pani Barbary w komentarzach do bloga "Zdrowiej z SCD". Napisała ona, że piecze paszteciki na tej zasadzie, że robi takie samo ciasto jak do szarlotki SCD (podaję link do bloga Magdy, strona z przepisem na szarlotkę), pomijając jedynie miód. Wypełnia ciasto farszem i piecze, a po ostudzeniu kroi na kawałki i podaje z barszczem. 

Miałam nadzieję, że jeżeli da się stworzyć coś takiego, to równie łatwo będzie z podobnego ciasta zrobić zamknięte paszteciki, czyli takie, że na dole ciasto, w środku farsz i na górze ciasto.

Przepis z szarlotki stał się dla mnie bazą i na jego podstawie próbowałam trzykrotnie różnych kombinacji składników do ciasta, aby wyszło idealne. Niestety. Wychodzi smaczne, paszteciki są ładne i gdy są zimne wszystko jest w porządku. Jednak po podgrzaniu, zaczynają się rozpadać. Hmm... Pokażę Wam, jakie wyszły wizualnie, ale przepisu nie podam (gdyby ktoś jednak chciał to piszcie w komentarzach), no bo trzeba nad nim jeszcze poprocować, a ja przed Świętami już nie zdążę. 



Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Metodą prób i błędów ciasto to doprowadziło mnie to wymyślenia bardzo przyjemnych ciasteczek korzennych. Upiekłam je wczoraj w nocy i teraz czekają w tajemnicy na Święta. Jedna więcej atrakcja dla Kacperka:)


Oto przepis:

SCD CIASTKA KORZENNE (etap 3)

2 szkl mąki kokosowej
1/2 szkl mąki migdałowej
1/2 szklanki roztopionego masła klarowanego
1 jajko
2-3 kopiate łyżki miodu
 1/2 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cynamonu
1 cm startego imbiru
1/4 łyżeczki kardamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
opcjonalnie: 1 łyżka ekstraktu pomarańczowego (robi się go tak samo jak waniliowy)

Wszystkie składniki wyrabiamy na jednolite ciasto, rozpłaszczamy dłonią na macie silikonowej i wycinamy ciasteczka. Nie sądźcie, że pójdzie tak łatwo, jak ze zwykłym ciastem kruchym. Będą się trochę rozpadać, więc trzeba być bardzo ostrożnym, mieć czas i cierpliwość. Pomagała mi przy tym kuchenna metalowa szpachelka i mnóstwo dobrego humoru:) Po upieczeniu ciastek w  temperaturze 180 C przez 6 -10 minut w zależności od ich wielkości (do przyrumienienia) i wystudzeniu, są zwarte i ładnie trzymają kształt. Bardzo smaczne.

Przy okazji podpowiem Wam, że warto sobie nastawić ekstrakty z pomarańczy, cytryn, limonek, wanilii, którą już znacie, a także kawy. Wyszorowane i sparzone wrzątkiem skórki z powyższych owoców okrawamy z białego albedo i kroimy na drobne paseczki. Zalewamy wódką, podobnie robimy z ziarnami ulubionej kawy. Zamykamy w szczelnym słoiczku lub butelce. Od czasu do czasu wstrząsamy. Po około dwóch miesiącach przechowywania w ciemnym, spokojnym miejscu, ekstrakt nabierze pełni aromatu i będzie gotowy do użycia. 

Jak tam Wasze przygotowania? Ja mam gości na Wigilii i pracy bardzo dużo przed sobą. Postanowiłam zrobić dwie wersje jedzenia, dla nas tradycyjną, a dla Kacperka SCD, ale takie, aby jak najbardziej przypominało to, co my jemy. 

Dużo, bardzo dużo o Was myślę, bo wiem, że dla wielu z Was będą to pierwsze święta na diecie, a więc jeszcze trudniejszy czas.
Bardzo ciekawi mnie jak Wy planujecie święta, napiszcie o tym jakie macie plany i jak zamierzacie rozwiązać sprawę menu.

Można zrobić barszcz naturalnie, ryby zjeść bez panierki lub w formie galarety jak ta z halibuta:


 Lub też smażonego lub pieczonego fileta w sosie śliwkowym: 


A nawet spróbować zrobić paszteciki jak te, które proponowała pani Barbara czy zjeść śledzie na wiele sposobów zgodnych z dietą, choćby te z poprzedniego postu.


Myślę, że jednak najważniejsze jest to, abyśmy spędzili te Święta nie koncentrując się na przyziemnych problemach, lecz z rodziną, w zdrowej, spokojnej atmosferze pełnej miłości, akceptacji  i szczęścia, czego z całego serca Wam życzę:) 






niedziela, 14 grudnia 2014

Karmelkowe pralinki

Przeglądając przepisy z książki Danielle Walker i trochę też myśląc już powoli o Świętach, znalazłam przepis na sos karmelowy, który zainspirował mnie do wymyślenia tych przepysznych pralinek. Chciałabym, aby w te Święta Kacperek nie odczuł jakiegoś braku, niedosytu, tęsknoty za pysznościami. Dla każdego jest to przecież czas szczególny i chcemy go spędzić najpiękniej jak się da.


Pralinki są bardzo dobre i śmiało zastąpią czekoladki. Nie wiem czy już tak pozmieniały mi się smaki, ale wydają mi się nawet dużo smaczniejsze.

Jako bazy do pralinek użyjemy dokładnie tego samego przepisu, co na batoniki granola. Kiedy połączymy już wszystkie składniki w jednolitą masę, musimy upchać ją do silikonowych foremek takiego typu: 


Wypełnijcie dokładnie masą miejsca na pralinki, dociśnijcie lekko. Pieczcie tak samo jak batony, w 180 C około 20 minut.  

Nie wyciągając z foremek, wystudźcie je, po czym wsadźcie na noc do lodówki (cały czas w foremkach). 

Następnego dnia po wyjęciu z foremek będą wyglądać tak:



Zróbcie sos karmelowy według poniższego przepisu i kiedy po kilku godzinach zgęstnieje stygnąc, posmarujcie nim dokładnie każdą pralinkę, a następnie znowu włóżcie do lodówki. Musimy upewnić się że sos na nich zastygnie, a najszybciej odbywa się to w lodówce. Jeżeli chcecie by były obficie pokryte sosem, to trzeba 2-3 krotnie smarować je i po każdej kolejnej warstwie wsadzać do lodówki do stężenia.

SOS KARMELOWY (etap 2)

100 ml jasnego miodu
1 1/2 łyżki masła klarowanego
100 ml mleka kokosowego
1/2 łyżeczki soli


W garnuszku o grubym dnie, podgrzewaj miód od 5-7 minut od zagotowania, mieszając okazjonalnie. Kiedy nabierze ciemno bursztynowego koloru, wyłącz i dodaj do niego pozostałe składniki. Wymieszaj dokładnie i dalej gotuj na małym ogniu przez kolejne 15 minut. Sos początkowo będzie lejący się i płynny, w miarę stygnięcia będzie gęstniał. 

Gdyby jednak tak się nie stało, to znaczy, że zbyt krótko podgrzewałaś miód i nie zdążył się skarmelizować. W takim przypadku podgrzej go z powrotem i jakiś czas jeszcze podgotuj. Uważaj żeby nie przesadzić z czasem, bo karmel zamieni się w kamień:) 

Taki sos można przechowywać według autorki w lodówce do dwóch tygodni (u mnie stoi już miesiąc i wciąż jest pyszny i świeży). Można wykorzystać go do polewania lodów i deserów.

Można na bazie śmietany kremówki zrobić jogurt SCD (przy autyźmie uważać, bo zawiera kazeinę),  gotowy dosłodzić  miodem, ubić jak bitą śmietanę, połączyć z żelatyną i sosem karmelowym i mamy świetną masę do tortów - a na blaty do torta można użyć upieczonych na okrągło placków migdałowych.
Doszło do mnie, że ten opis jest niezrozumiały dla Was, więc jeszcze raz: jogurt SCD robimy używając zamiast mleka śmietany kremówki. Czyli śmietana plus starter. Postępujemy według reguły robienia jogurtu. Po 24 godzinach śmietanowy jogurt schładzamy bardzo mocno (na noc do lodówki) i ubijamy na bitą śmietanę, dosładzając do smaku miodem i dodając pod koniec rozpuszczoną w niewielkiej ilości ciepłej wody żelatynę (stopniowo, nie wszystko na raz).

Tym razem jednak wykorzystałam go jako polewę do pralinek i wyszło niebo w gębie:) Śmiało mogę powiedzieć, że to wspaniałe Bożonarodzeniowe pralinki:)



wtorek, 9 grudnia 2014

Śledzie w kilku odsłonach oraz przepis na jogurt z mleka orzechowego

Dzisiaj bedzie kilka przepisów na śledzie. Święta zbliżają się do nas wielkimi krokami, więc najwyższa pora  pomyśleć o tym, co podamy.

Na SCD nagle okazuje się, że większość potraw, do ktorych byliśmy co roku przyzwyczajeni, nie nadaje się teraz do zjedzenia. Postaram się zaproponować Wam przed Świętami kilka smacznych propozycji. Może znajdziecie coś, co się Wam spodoba.

Przyznam, że całe lata przechodziłam koło śledzi z niechęcią. Były dla mnie zbyt intensywne w smaku, wręcz odpychające. Człowiek jednak dojrzewa, zmieniają się preferencje. Od kilku lat jem je okazjonalnie, a czasem złapie mnie faza na śledzia i przez tydzień, dwa napycham się nimi do bólu:)

Najczęściej robię śledzie po kaszubsku, w słodkokwaśnym sosie pomidorowym. Są bardzo przyjemne i gdy poleżą dwa dni przed podaniem i zdążą sie porządnie przegryźć nabierają wspaniałego smaku. 

Podam Wam trzy przepisy. Te dwa pozostałe podesłała mi Monika:) - dziękujemy:)

SCD ŚLEDZIE PO KASZUBSKU (etap 5)

6 filetów śledziowych typu matiasy
2 cebule
oliwa z oliwek
1/2 butelki passaty pomidorowej (takiej jak tu)
1 łyżeczka miodu
1,5 łyżki octu
2 garści rodzynek
10 suszonych śliwek
2 ogórki kiszone
sól, pieprz
1 łyżeczka majeranku
1/2 łyżeczki chili

Śledzie namaczamy przez 12 godzin zmieniając wodę trzykrotnie (do ostatniej wody dodajemy 1/2 łyżeczki octu). Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na małym ogniu w dużej ilości oliwy (4-5 łyżek). Cebula ma się zeszklić, mocno zmięknąć. Na tym etapie dorzucamy rodzynki i pokrojone na małe kawałki śliwki suszone.


Po kilku minutach smażenia dodajemy pokrojone w kostkę ogórki.


Dalej podsmażamy i po około 5 minutach zalewamy wszystko passatą pomidorową. Dodajemy przyprawy, miód i ocet.
Kosztujemy. Chcemy otrzymac smak lekko słodki i  lekko kwaśny. W razie potrzeby doprawiamy.
Filety kroimy na małe kawałki i przekładamy gorącym sosem w wysokim naczyniu układając warstwy.




Po wystudzeniu przekładamy do lodówki. Śledzie powinny poleżeć przynajmniej dobę przed podaniem, jednak najlepsze są po 48 godzinach od zrobienia.  




SCD ŚLEDŹ DO GRECKU (etap 5)
Jeżeli pominiemy rodzynki etap 3



6 filetów śledziowych
3-4 marchewki
1 pietruszka
1/2 małego selera
1 średnia cebula
100 g rodzynek
1/2 butelki passaty pomidorowej
1/2 szkl oleju
3 łyżki octu
sól, pieprz do smaku

Śledzie namoczyć jak w przepisie powyżej. Marchew ugotować w całości, następnie zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Cebulę obrać i pokroić w drobne piórka. Podsmażać na lekkim ogniu, aby zrobiła się miękka i przeźroczysta. Dodać rodzynki (opcjonalnie), starte warzywa i passatę pomidorową. Doprawić solą, pieprzem i octem. Skosztować czy smakuje i ewentualnie poprawić. Wymieszać i zestawić z ognia. Śledzie odcedzić, dokładnie wytrzeć do sucha ręcznikiem papierowym i pokroić w centymetrowe paski. Dodać do wciąż ciepłych warzyw (w ten sposób śledzie łatwiej przenikną zapachami sosu) i wymieszać. Przykryć szczelnie i włożyć do lodówki. Gotowe są po 48 godzinach marynowania w lodówce.



SCD SAŁATKA ŚLEDZIOWA Z BURACZKAMI I FASOLĄ (etap 4 lub 5
w zależności od użytej fasoli
W przypadku zastąpienia fasoli marchewką etap 3




6 filetów śledziowych
4 ugotowane buraki
fasolę można zastąpić marchewką
1 cebula
2 ząbki czosnku
4 łyżki oliwy
sok z cytryny
szczypiorek i natka pietruszki

Śledzie pokroić w kostkę, po uprzednim namoczeniu (jak w poprzednich przepisach). Ugotowane buraki obrać i pokroić w kostkę, wymieszać z fasolką lub marchewką. Surową cebulę pokroić drobno i dodać do buraków. Czosnek obrać, rozetrzeć z oliwą i solą, wmieszać w sałatkę. Skropić sokiem z cytryny. Posypać posiekanym szczypiorkiem i natką. Zamiast sosu na bazie oliwy można dodać sos jogurtowy (4 łyżki jogurtu SCD + 1 łyżka majonezu SCD).

Osobiście, po zrobieniu tej sałatki, zastąpiłabym natkę pietruszki na cebulkę dymkę, a szczypiorek dała obowiązkowo. Mam też wrażenie, że z drugą wersją sosu sałatka byłaby jeszcze ciekawsza.


Znalazłam jeszcze jeden ciekawy przepis, tylko jeżeli zdecydujecie się go robić to podmieńcie sugerowany tam groszek konserwowy na mrożony. Oto link do tego przepisu.

Mamy 9 grudzień. Przypominam Wam, że to czas najwyższy, aby nastawić zakwas na barszcz czerwony, jeżeli podajecie go na Wigilię. Chyba nie chcecie podać śmieciowego barszczu z torebki/kartonu, koncentratu czy czego tam jeszcze? ;)

Ja 5 litrowy słój wypełniam do połowy pokrojonymi w plastry burakami, dodaję troszkę marchewki, pietruszki i selera, ale nie dużo. Wkładam do środka też 2 ząbki czosnku, zalewam do prawie pełna ciepłą, przegotowaną wodą, przykrywam lekko uchyloną przykrywką i wynoszę w ciepłe miejsce, aby zaczęło fermentować. Na tym etapie przypraw nie ma sensu jeszcze dodawać, wzbogacę nimi dopiero sam barszcz.
Po około dwóch tygodniach zakwas będzie gotowy, wtedy go przecedzam i wstawiam do lodówki, gdzie czeka na swoje użycie. Ważne, aby warzywa nie wystawały ponad powierzchnię wody, bo zaczną się psuć i zakwas spleśnieje. Tutaj obciążyłam je małym kamieniem:



Na koniec podaję obiecany przepis na jogurt z mleka orzechowego. Takiego jogurtu nie robimy w normalny sposób, ponieważ mleko orzechowe nie posiada laktozy, tak jak mleko krowie czy kozie. Laktoza jest tym czym żywią się bakterie tworzące jogurt. Musimy więc dostarczyć im inny pokarm, aby żywiąc się nim, przyrastały na ilość i przekształcały mleko orzechowe w dobroczynny jogurt.




SCD JOGURT Z MLEKA ORZECHOWEGO

1 litr mleka orzechowego
3 łyżeczki żelatyny bez dodatków
2 łyżki miodu
starter bakteryjny

W pół szklanki mleka orzechowego rozmieszać żelatynę i odstawić na 10 minut, aby napęczniała.
Pozostałe mleko podgrzać do temperatury 65 C. Zdjąć z ognia i rozmieszać w nim rozpulchnioną żelatynęi miód.
Ostudzić mleko do temperatury 43 C.
Dodać starter.
W dalszej kolejności postępujemy jak przy standardowym jogurcie SCD z mleka koziego lub krowiego.


Miód jest tym czym żywią się bakterie ze startera. Konieczne jest więc, abyście nie ograniczali ilości zawartej w przepisie.

Acha! Chciałam Wam pokazać, że w Extra Tesco znalazłam takie oto śliwki suszone bez dodatku żadnych konserwantów:


niedziela, 7 grudnia 2014

sobota, 6 grudnia 2014

Zupa fasolowa

Już dawno temu zmodyfikowałam tradycyjny przepis na zupę fasolową i jemy ją często w wersji SCD, a ja dopiero dzisiaj zorientowałam się, że tego przepisu jeszcze nie ma na blogu:)

Już biegnę nadrabiać zaległości:)


SCD Zupa Fasolowa etap 4
 (z wyjątkiem fasoli kidney - taka czerwona, lub czarnej, wtedy etap 5)


-500 g fasoli do wyboru, z tych dopuszczonych przez dietę  (klik!)
-2 cebule
-wkładka mięsna typu kość lub boczek pieczony, lub też wiejska naturalna kiełbasa (musimy być pewni procesu robienia kiełbasy)
-niewielka ilość oliwy z oliwek do podsmażenia cebuli lub tłuszcz, który się wytopi z boczku
-4 ząbki czosnku
-1 pęczek selera naciowego 
-6 marchewek
-2 pietruszki (korzeń)
-wywar SCD 3 litry
-przyprawy: sól, pieprz, majeranek, tymianek, cząber, kurkuma, chili

Fasolę namaczamy na noc, płuczemy i gotujemy w świeżej, osolonej wodzie do miękkości. 2/3 z tej ilości przeznaczamy na dodanie do zupy, a 1/3 miksujemy w małej ilości wody w której się gotowała, aby zagęścić nią docelowo zupę. 

Obieramy cebulę i wraz z boczkiem kroimy w kostkę. Podsmażamy w dużym garnku, w którym będziemy robić zupę. Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, podsmażamy jeszcze minutę i wyłączamy.

Teraz obieramy marchew, pietruszkę i myjemy seler. Warzywa ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Przygotowane warzywa dodajemy do garnka z cebulą, podsmażamy jeszcze chwilkę i zalewamy wywarem SCD.

Dodajemy wszystkie przyprawy. Celowo nie podałam tu ilości, bo każdy doprawi według własnego smaku, jednak sugeruję nie pomijać żadnej z nich. Każda z podanych, świetnie podkreśla smak fasoli.


Dodajemy ugotowaną fasolę oraz zmiksowaną resztę fasoli do zagęszczenia zupy i gotowe!

***
Fasolę można zamienić na groch i będziemy mieć grochówkę.

wtorek, 2 grudnia 2014

Są i gofry:)

Ostatnio zupełnie nie znajduję czasu na bloga. Wiem. Wyszło nagle kilka spraw, które pochłaniają mój czas i moje myśli. Taki zagmatwany czas w życiu, kiedy następują znaczące zmiany, wybija mnie trochę z rytmu. Mam nadzieję, że nie odczuwacie jednak braku pomocy, w miarę możliwości staram się odpisywać na pojawiające się pytania.

W niedzielę rano miałam trochę więcej czasu, więc zrobiłam chłopcom SCD gofry z przepisu Danielle Walker.

Robiłam je po raz pierwszy i pomyślałam, że skoro naleśniki z jej przepisu wyszły takie dobre, to na pewno gofrom niczego nie będzie brakowało. Nie pomyliłam się. Są pyszne:)



SCD GOFRY (etap bazowo jest 3, natomiast będzie się zmieniał w zależności od tego jakich owoców użyjemy)

3 duże jajka ogrzane do temp pokojowej
100 ml mleka kokosowego
3 łyżki miodu
3 łyżki oleju kokosowego (roztopionego)
1/2 łyżeczki SCD ekstraktu z wanilii
200 g mąki z nerkowców 
3 łyżki mąki kokosowej
3/4 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
1/2 szkl wybranych owoców - tu: borówka amerykańska


Dzięki informacji od Dominiki podaję, że można 200 g mąki z nerkowców zamienić na 160 g mąki migdałowej:)

Maszynkę do robienia gofrów rozgrzewamy. Do blendera wkładamy wszystkie składniki oprócz owoców. Miksujemy na wysokich obrotach do czasu, aż wszystko ładnie połączy się na gładko. U mnie trwało to ponad minutę. 


Wylej powstałe ciasto do formy w maszynce, posyp owocami, zamknij wieko i piecz około minuty (czas zależy od mocy urządzenia) do czasu, gdy gofry dadzą się łatwo wyciągać widelcem i nabiorą pięknie złotego odcienia.  

Przetrzymuj je w ciepłym piekarniku do czasu, aż skończysz robić wszystkie i podawaj posypane ulubionymi owocami i gęstym mlekiem kokosowym.  

Mleko kokosowe robione w domu nigdy nie będzie takie gęste jak z puszki, dlatego do tego przepisu  - (mam na myśli mleko użyte do dekoracji gofrów, a nie to, które idzie do ciasta) lepiej jest użyć puszkowego (większość z nich nie spełnia wymogów diety SCD, ale tutaj macie namiar na dozwolone).

Puszkowe mleko kokosowe ma tendencję do rozdzielania się, jeżeli puszka leży dłużej, nie wstrząsana i ta cecha działa bardzo na naszą korzyść. Zbierzcie z wierzchu gęste mleko, prawie jak papka, a wodę pozostałą na dnie możecie użyć do dowolnego koktajlu owocowego.


Na zdjęciu powyżej widzicie Kacperka wcinającego wersję z borówką amerykańską i malinami, ale aby być bardziej w sezonie świetnie nadadzą się tu pokrojone na małe części mandarynki, banany, ananas lub winogrona, a latem można wykorzystać truskawki czy czereśnie, porzeczki, agrest i brzoskwinie.

Z proporcji do tego przepisu wychodzi 7 pojedynczych gofrów. Także na syte śniadanie dla 4 osobowej rodziny, sugeruję zrobić podwójne proporcje. Dobrej nocki:)