niedziela, 21 września 2014

Muffiny owocowe SCD

Na ten weekend zrobiłam chłopakom nowe muffiny. Przepis jest częściowo z internetu, ale nie byłabym sobą gdybym go nie zmodyfikowała. Po prostu lubię bawić się kuchnią, a robienie czegoś ściśle według przepisu nie leży w mojej naturze. 


Nie są skomplikowane, jednak potrzeba do nich kilku składników, które nie zawsze są pod ręką, szczególnie w wersji SCD. Przyznam, że w przepisie tym wykorzystałam moje letnie zbiory owoców. Cały sezon każdy owoc jaki wpadł mi w ręce przerabiałam na przetwory spełniające wymogi diety. Żadna filozofia: owoce plus miód, do słoiczka i 15 minut pasteryzacji. Teraz do tych muffinów są jak znalazł.

Celowo posłużyłam się dwoma różnymi kolorystycznie: brzoskwinie i truskawki, tak aby całość wyglądała ciekawiej i miała większe bogactwo smaku. Jednak tu pozostawiam dowolność, użyjcie takie owoce jakie macie pod ręką, mogą być jabłka, gruszki, mango, śliwki, cokolwiek. 

No, a Ci szczęśliwcy z Was, którzy dietą SCD nie muszą się przejmować, mogą po prostu użyć dwóch zwykłych deserów owocowych czy nawet dżemów. 

Jak zapewne się już domyślacie, muffiny te nie zawierają mąki, proszku do pieczenia, ani cukru, dlatego też nie spodziewajcie się, że wyrosną jak szalone.

Po upieczeniu są wilgotne. Sugeruję trzymać je w lodówce, choć zapewne długo tam nie poleżą. Ja muszę wydzielać, bo mam nadzieję, że zostanie choć 2 na poniedziałek do szkoły. Szanse marne, ale nie tracę nadziei:)


MUFFINY OWOCOWE SCD (etap 4)


3 jajka
1/2 szkl brzoskwiń ze słoiczka ( ja użyłam takie gotowane brzoskwinie z odrobiną miodu)
1/3 szkl oleju z pestek winogron
1/3 szkl miodu
1 łyżka SCD ekstraktu z wanilii (do zobaczenia w tym poście klik!)
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 - 1 szkl mąki kokosowej czyli zmielonych wiórek kokosowych (zaraz opiszę dokładniej o co chodzi)

Na krem:
1/2 szkl innych owoców ( ja użyłam gotowane truskawki z odrobiną miodu, takie z przetworów)
1 łyżka mąki kokosowej do zagęszczenia


W malakserze mieszamy pierwsze siedem składników. Dosypujemy mąkę kokosową na tyle, aby ciasto przybrało konsystencję gęstego ciasta na naleśniki. Odkładamy na bok, to musi poleżeć kilka minut. 

Do zrobienia mąki kokosowej fajnie jest użyć młynka do kawy i zmielić w nim wiórki. 

Następnie przygotowujemy krem. Nic prostszego. Owoce mieszamy z łyżką mąki kokosowej, aby zgęstniały.



Do papilotków nakładamy do połowy ciasto, na to nakładamy łyżkę kremu i całość przykrywamy druga połową ciasta. 



Wkładamy do rozgrzanego do 180 C piekarnika na 20-25 minut. 


Są pyszne do kawy:)

sobota, 20 września 2014

Metoda poduszki elektrycznej

Dotychczas pisałam o robieniu jogurtu SCD w jogurtownicy lub  w termosie.  Informacje na ten temat znajdziecie po prawej stronie w dziale "etykiety" pod pozycją "jogurt". 

Dzisiaj  chciałam napisać Wam o następnej metodzie robienia jogurtu. Nie testowałam jej, ale jak czytam, część osób ją stosuje z powodzeniem, więc dlaczego nie spróbować?

Metoda ta wykorzystuje poduszkę elektryczną:


Oto w jaki sposób można otrzymać jogurt spełniający wymogi diety za pomocą takiej poduszki.

Podgrzewamy mleko do temperatury 82 C, a następnie schładzamy do temperatury 43 C. Proces ten możemy przyspieszyć, wstawiając garnek z gorącym mlekiem do zlewu napełnionego do jednej trzeciej wysokości zimną wodą. Oczywiście posługujemy się cały czas termometrem.

Do ostudzonego mleka dodajemy starter zaaprobowany na diecie SCD choćby ten (klik!), mieszamy. Garnek z mlekiem kładziemy na poduszkę elektryczną, ustawiamy na wysoką moc grzania, (aby temperatura była dostatecznie wysoka może trzeba będzie ściągnąć flanelową poszewkę z poduszki), garnek owijamy folią aluminiową, a przez jej warstwę przebijamy sondę termometru. 



Przy pierwszej próbie robienia jogurtu trzeba będzie ciągle podchodzić i sprawdzać wysokość temperatury i ewentualnie obniżać lub podwyższać moc grzania poduszki. Z biegiem czasu nabierzecie wprawy. 

Przypominam ze przez 24 godzimy temperatura jogurtu musi oscylować w widełkach pomiędzy 38-43 C. Jeżeli wzrośnie powyżej, jogurt jest do wyrzucenia, bakterie zginą, a laktoza pozostanie nie strawiona w mleku. Nic już nie pomoże.

Jeżeli zaś temperatura spadnie poniżej 38 C to trzeba ją podnieść i do czasu 24 godzin doliczyć dodatkowo czas, w którym temperatura miała niższą wartość. W ten sposób uratujemy jogurt. Pamiętajcie jednak, że łączny czas robienia jogurtu nie może przekroczyć 30 godzin. 


Po upływie całego wymaganego czasu jogurt przekładamy do czystego naczynia, na przykład słoika i wsadzamy do lodówki. W takiej formie może stać tydzień. Możecie również wylać go na sitko wyłożone gęstą szmatką i po 12 godzinach będziecie mieć domowy serek, którego my używamy do smarowania pieczywa Kacperka. W garnku natomiast zbierze się genialna w trakcie przeziębienia serwatka. Gdy jogurt będzie odciekał na sitku warto go kilka razy przemieszać łyżką, aby stał się bardziej gęsty. 

wtorek, 16 września 2014

SCD Pyszny chleb z fasoli

Dla urozmaicenia diety, jako że Kacperek je trochę za dużo chleba z orzechów , głównie takiego jak w tym poście (klik!), postanowiłam poszukać i znalazłam, okazuje się genialny, przepis na chleb z fasoli:)

Hmm... powiecie...z fasoli? Chleb? Spokojnie:) W naszym domu dzieci z tatą niemalże  pobiły się walcząc o dokładkę:)

Chleb z fasoli to danie bardzo zaawansowane na diecie SCD. Przypominam tym, którzy leczą jelita, fasola to etap 5, ostatni i jest to praktycznie ostatnia potrawa którą wprowadzacie na SCD. 

Wiem. 
Też kiedyś mi się wydawało, że nigdy tak daleko nie zajdziemy. To tylko złudzenie.


Chleb ten jest mięciutki, przypomina trochę bułkę pszenną, nie zawiera glutenu, długo utrzymuje świeżość, robi się go bardzo szybko (pomijając wcześniejsze przygotowanie fasoli). Zobaczcie: 


Kroi się go w nieco w inny sposób. To co widzicie na zdjęciu, należy przekroić na 6 kawałków w poprzek, a następnie każdy z tych kawałków przeciąć wzdłuż na pół. 


Podaję przepis na dwie foremki keksowe o długości 30 centymetrów.


SCD CHLEB Z FASOLI (etap 5)

4 jajka
250 g fasoli kidney (czerwona)
2 łyżki miodu
1 łyżeczka sody
1/4 łyżeczki soli

Fasolę namaczamy na minimum 12 godzin, po czym starannie płuczemy i gotujemy w świeżej wodzie do miękkości (jest to wymagane do zachowania rygoru diety SCD).

Do blendera wrzucamy jajka, sól, sodę i miód. Blendujemy na wysokich obrotach, następnie dodajemy fasolę i blendujemy ponownie. 

Przelewamy do dwóch keksówek wyłożonych papierem do pieczenia i wstawiamy do rozgrzanego do 180 C pieca na 40 minut. W trakcie pieczenia ciasto urośnie nie więcej niż o 50 % swojej wysokości i to wymusza inny sposób krojenia.

Spróbujcie. Chleb robi się łatwo , nie potrzeba do niego żadnych wymyślnych składników, jest dużo tańszy niż ten orzechowy i bardzo smaczny. 

Przepis: BeanBreadBook Anna Wallace Purdum.


niedziela, 14 września 2014

Warsztaty "zabawa inspirująca rozwój"



Wszystkich rodziców dzieci z autyzmem, osoby opiekujące się nimi, oraz terapeutów i nauczycieli znajdujących się w dogodnej odległości od Tychów (ŚL) zapraszam na warsztaty, które odbędą się dnia 12 października. Szczegółowe informacje na plakacie oraz u Adriana pod adresem adrian@bycblizejsiebie.pl lub nr tel 793 010 861

wtorek, 9 września 2014

SCD Zupa z pieczonych warzyw - mniam:)

Dzisiaj kolejna SCD zupka. Kacperkowi bardzo posmakowała. Hehe zdjęcie zrobiłam, jak już niewiele jej zostało, więc wybaczcie że tak mało na talerzu:)

SCD ZUPA Z PIECZONYCH WARZYW (etap 3) lub (2 przy zachowaniu reguł z końca postu)




Skład:
3 cukinie(obrane)
3 czerwone papryki
duży korzeń selera 
6 gruszek (obrane bez pestek)
3 średnie cebule
3 ząbki czosnku
2 litry wywaru SCD*
1 łyżeczka vegety SCD (jak ją zrobić pokazuję tutaj (klik!)
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżka świeżo startego  imbiru 
sól, pieprz do smaku


Cebulę i czosnek siekam drobno, natomiast pozostałe warzywa kroję w kostkę, rozkładam na wyłożonej pergaminem blasze, solę, kropię oliwą z oliwek i piekę w temperaturze 230 C przez pół godziny.  Jedynie sugeruję nie kroić papryki, gdyż po upieczeniu, gdy będzie w całości, dużo łatwiej będzie można ściągnąć z niej skórkę,  

Następnie wszystkie używane poprzednio warzywa podsmażam chwilkę na maśle klarowanym w dużym garnku, który będzie już docelowym garnkiem na zupę. Po chwili zalewam wywarem SCD. Podgrzewam, ale nie dopuszczam do wrzenia i w takiej temperaturze utrzymuję pół godziny. To ma być na granicy gotowania. Wyłączam. Przestudzone miksuję blenderem. Zupka jest pyszna. Spróbujcie:)

Zupa może być etapem 2 pod warunkiem , że:
- ominiecie cebulę
- czosnek podpieczenie z warzywami
- wszystkie warzywa będą pozbawione skórki i pestek
- seler zastąpicie dynią

Pomysł zaczerpnięty z kobiecych inspiracji. Lekko zmodyfikowany do wymogów diety. 

* Wywar spełnia wymogi SCD jeżeli jest gotowany na mięsie i/lub warzywach + sól, pieprz. Nie można dodać do niego kostek rosołowych, kupnej vegety, mieszanek przypraw czy maggi. Jeżeli macie na to miejsce, to odkładajcie do późniejszego użycia wywary po gotowaniu mięs czy warzyw na sałatkę, taka woda doskonale się przyda do zup. 

sobota, 6 września 2014

Juhuuu!!!!!!



Wygraliśmy!!!





Kochani! Spieszę podzielić się z Wami wspaniała informacją, że zostałam laureatką konkursu organizowanego przez Fundację Być Bliżej Siebie i wygrałam wyjazd na darmowy kurs szkoleniowy start - up z programu SON-RISE  w Massachusetts, USA.

Dzielę się  na szybko z Wami tą radosną informacją i obiecuję, że o tej metodzie terapii dla dzieci z autyzmem napiszę obszerniej, a po odbyciu kursu zrobię dokładniejszą rozpiskę założeń szkolenia, aby pomóc i Wam.

:))

środa, 3 września 2014

SCD Zupa trójkolorowa

Kamilek ma już 7 lat. Własnie poszedł do pierwszej klasy, a jak wiadomo po kilku godzinach wytężania komórek mózgowych nie ma to jak ciepła zupka.



Pomysł na tą pięknie wyglądającą zupę zaczerpnęłam od Magdy z gotujskutecznietv (pozdrawiam!). Magda nie jest na żadnej diecie, więc gotuje tradycyjnie (i bardzo smacznie)  - my, jak wiecie, tak jeść nie możemy. Jednak zmieniając kilka rzeczy, udało mi się stworzyć z jej przepisu wersję SCD. 


SCD ZUPA TRÓJKOLOROWA (etap 4)



4 średnie cebule
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżeczka majeranku
600 g mielonego mięsa - dowolne  (nie kupujcie takiego, którego procesu mielenia nie widzieliście)
4 ząbki czosnku
2-3 szklanki pokrojonej w kostkę dyni
3 żółte papryki
1 łyżka vegety SCD (opcjonalnie) (tutaj przepis (klik!))
1 łyżeczka suszonego rozmarynu
1 łyżeczka kurkumy
3 litry wywaru SCD *
1 łyżka słodkiej papryki
1 duża paczka szpinaku baby
2 garście pomidorków koktajlowych
świeżo tarty parmezan (doskonale komponuje się w tej zupie)

Cebulę obieram, kroję  i podsmażam w dużym garnku (tym, w którym będę gotować zupę) na oliwie. Dodaję majeranek. 

Dynie i papryke kroję w kostkę.

Do cebuli dodaję mięso, przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy: sól, rozmaryn i kurkumę.  Gdy mięso się podsmaży, dorzucam dynię i paprykę i podsmażam dalsze 10 minut.

Następnie dolewam wywar i zupę gotuję na małym ogniu do miękkości warzyw. Pod sam koniec gotowania, dodaję szpinak i słodką paprykę. Sprawdzam doprawienie i jeśli trzeba dodaję przypraw. 

Na talerzu układam pokrojone w ćwiartki pomidorki koktajlowe, zalewam zupą, na wierzch strugam sporą ilość parmezanu i zajadam ze smakiem:)



* Wywar spełnia wymogi SCD jeżeli jest gotowany na mięsie i/lub warzywach + sól, pieprz. Nie można dodać do niego kostek rosołowych, kupnej vegety, mieszanek przypraw czy magii. Jeżeli macie na to miejsce, to odkładajcie do późniejszego użycia wywary po gotowaniu mięs czy warzyw na sałatkę, taka woda doskonale się przyda do zup. 

wtorek, 2 września 2014

Muffiny na szkolne śniadanie

Zaczęła się szkoła, więc spieszę do Was z przepisem, który idealnie sprawdzi się na szkolne śniadanie lub też jak kto woli, przegryzkę w biegu, czy w pracy. 

Kiedy jedziemy gdzieś i wiem, że będę z Kacperkiem kilka godzin poza domem, to zawsze biorę ze sobą wodę mineralną, banana, jabłko, własnoręcznie skomponowany mix orzechów (kupne mieszanki są zabronione na SCD ze względu na domieszki skrobi) i drugi pojemniczek z suszonymi owocami (morele, śliwki, rodzynki). Takie menu bez problemu utrzyma go w sytości przez kilka godzin. 

Dzisiaj przepis na muffiny, które również świetnie sprawdzą się w tej  roli, robi się je szybko, można kilka dni przechowywać w lodówce (z tym, że wątpię, że utrzymają się tam tak długo - u nas nie ma szans). Dlatego często robię  podwójną ilość. 

SCD MUFFINY DO SZKOŁY (etap5)

Składniki suche: 

1/2 szkl mąki orzechowej (zmielone orzechy włoskie)
1/2 szkl wiórków kokosowych
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli



Pozostałe składniki:

15 suszonych daktyli (kupujemy tylko takie niezlepione razem w jeden wielki ulipek)
15 suszonych  moreli
2 średnie marchewki
1 jabłko
garść rodzynek
1 szkl borówki amerykańskiej świeżej
5 jajek
1/4 szkl miodu
1 łyżeczka SCD ekstraktu z wanilii (opcjonalnie)
1 kopiata łyżka masła klarowanego 


Suche składniki mieszamy razem. Daktyle i morele kroimy drobiutko lub wrzucamy do malaksera (nie każdy podoła tej pracy). Marchew i jabłko również wrzucamy do malaksera i rozdrabniamy na dowolne małe cząstki. Wszystkie składniki mieszamy razem dokładnie. Nakładamy w papilotki i pieczemy 25 min- pół godz. aż wbity w środek patyczek wyjdzie suchy. 

Muffiny te nie wyrastają wysoko więc nakładajcie obficie w papilotki (z kopułką). Bezpośrednio po upieczeniu mogą wydawać się mokre. Godzina w lodówce bardzo dobrze im zrobi.


Smacznego !

sobota, 30 sierpnia 2014

Propozycja obiadu SCD

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną propozycją obiadu SCD.  Będzie zupa krem (SCD niejako wymusza głównie takie zupy, ze względu na to, że najłatwiej i najzdrowiej  zagęszcza się je zmiksowanymi warzywami) oraz kotlety mielone o smaku kokosowym. 

Zacznijmy od zupy.

SCD ZUPA KREM Z PORA I KALAFIORA (etap3)

1 duży por (ciemnozielone końcówki zarezerwować do kotletów mielonych)
2 kalafiory (lub 1 duży)
1 średnia cebula
3 średnie cukinie (obrane lub nie - inny efekt końcowy)
2 łyżki masła klarowanego
1 łyżka kurkumy
2 łyżki startego świeżego imbiru
sól, biały pieprz do smaku
2 litry wywaru SCD
1 litr wody.

W dużym garnku na roztopionym maśle klarowanym szklimy pora i cebulę. Dodajemy podzielonego na różyczki kalafiora i cukinie, zalewamy litrem wody, solimy i gotujemy do zmięknięcia warzyw. 

Następnie dolewamy wywar, dodajemy pozostałe przyprawy i miksujemy na krem. Po dodaniu wywaru zupy nie wolno już zagotować, bo straci wiele ze swych walorów. 


Do takiej zupy można dodać uprażone pestki z dynii lub słonecznika lub pokrojony w drobną kostkę ser żółty (jeden z dopuszczonych na diecie - listę takich serów znajdziecie na dole tego posta (klik!)). Można dodać też posiekaną natkę pietruszki lub koperek. 

Na drugie danie propozycja jest następująca:


Są to kotlety mielone z kurczaka o smaku kokosowym, do tego gotowana marchewka i pieczona dynia.

Z pieczeniem dyni mam już spore doświadczenie, przetestowałam że najsmaczniejsza wychodzi dynia piżmowa. W sezonie kupuję jej ogromnie dużo (2/3 wysokiej 8 szufladowej zamrażarki mam wypełnione pokrojoną w kosteczki dynią piżmową). Teraz akurat zapasy juz nam się skończyły, a w sklepach jeszcze tegorocznej nie spotkałam, więc ta którą widzicie na zdjęciu to zwykła dynia masłowa, też bardzo smaczna i w sklepach już jest. 

Jeżeli używam zamrożonej dyni, to wysypuję ją bezpośrednio na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, posypuję solą i słodką papryką, kropię lekko oliwą z oliwek i wsadzam do pieca na 40 minut (taką zamrożoną) na 180 C. W przypadku świeżej, wszystko robię tak samo, tylko czas pieczenia jest krótszy.  Genialnie sprawdza się jako tzw "ziemniaki" do obiadu.



SCD KOTLETY MIELONE O SMAKU KOKOSA (etap 4)

1 podwójny filet z kurczaka  -  zmielony
zielona część pora, ta która, została po zupie 
1 jajko
1/2 szklanki mąki kokosowej (mielonych wiórek)
sól, pieprz
olej kokosowy do smażenia

Pora kroję drobno i podduszam na oleju kokosowym. Odstawiam do przestudzenia. W osobnej misce mieszam mięso kurczaka, jajko, przyprawy i pora. Do tego dodaję mąkę kokosową, na tyle aby masa zgęstniała. W przepisie podałam 1/2 szklanki, ale to może być trochę mniej lub więcej. Masa ma być na tyle gęsta, aby łatwo było formować z niej kotlety.  Odstawiam na pól godziny, po czym smażę na średnio rozgrzanym oleju kokosowym. Można po pierwszym podsmażeniu, pod koniec przykryć przykrywką, wtedy na dnie zrobi się przyjemny sosik. 

Bardzo łatwo zamienić te kotlety w zupełnie inną wersję smakową. Zamiast zmielonych wiórek kokosowych dodajcie zmielone orzechy włoskie, a zamiast oleju kokosowego usmażcie je na maśle klarowanym. Zmieniając przyprawy (dodając choćby czosnku) też można bawić się smakiem.






poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pokrzepiająca historia Xeny i Johna

Autorzy artykułu prosili, aby dzielić się tą historią i ją rozpowszechniać, a ja to uczynię z wielką przyjemnością, bo dotyczy naszych dzieci:) Przeczytajcie więc  tą piękną i autentyczną opowieść.


Ten pies został uratowany przez pewną rodzinę, nie spodziewali się, że odwdzięczy im się w tak wielki sposób 

Rodzina ze stanu Georgia uratowała od śmierci 4 miesięcznego szczeniaka Xenę. 

Pies był w stanie skrajnego wycieńczenia na skutek zaniedbania. To jednak dopiero początek  historii.

Xena była na skraju śmierci. Ważyła tylko 2 kg i nie była w stanie wstać o własnych siłach,
na szczęście piła i jadła co dodawało jej sił.



Walczyła o życie tak silnie, że nowi właściciele dali jej przydomek "waleczny szczeniak" (warrior puppy)



Stała się członkiem rodziny państwa Hickey, a najbardziej polubiła ich najmłodszego syna Johna.




Ośmioletni syn państwa Hickey John cierpi na autyzm. Był zamknięty w sobie, prawie w ogóle się nie odzywał i był bardzo wycofany.



Pomiędzy Xeną i Johnem powstała silna więź. Jak wspomina matka chłopca pomiędzy nimi natychmiast powstała wielka przyjaźń.



Mówi, że przez ostatnie osiem lat nie widziała, żeby był bardziej szczęśliwy.





Odkąd Xena jest w domu państwa Hickey ich syn bardzo się otworzył. Teraz non stop mówi.




Pies działa bardzo pozytywnie na chłopca. Sprawia że dużo lepiej się rozwija.



W 2013 organizacja walcząca z przemocą wobec zwierząt ASPCA nagrodziła Xenę tytułem Psa Roku.



Xena i Johny mają własny fanpage na Facebooku. Można tam śledzić ich losy:
https://www.facebook.com/xenaandjonny

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

SCD Zupa selerowa

Dzisiaj proponuję bardzo prostą zupę selerową. Ma niewiele składników, jest sycąca i myślę, że nietypowa.

SCD ZUPA SELEROWA (etap 3 jeżeli bez pestek dynii )

3 litry wywaru SCD *
5-6 średnich cukiń (obranych lub nie - efekt końcowy różny wizualnie, choć smakowo prawie ten sam, wersja bez skóry jest bardziej lekkostrawna - niższy etap diety). Cukinie powinny być wypestkowane.
1 duży korzeń selera
400 ml mleka kokosowego
pestki dynii
natka pietruszki
sól, pieprz

Pokrojone w kostkę cukinie i selera gotuję do miękkości w wywarze. 

* Co ważne -jeszcze raz to podkreślam - wywar spełnia wymogi SCD jeżeli jest gotowany na mięsie i/lub warzywach + sól, pieprz. Nie można dodać do niego kostek rosołowych, kupnej vegety, mieszanek przypraw czy magii. Jeżeli macie na to miejsce, to odkładajcie do późniejszego użycia wywary po gotowaniu mięs czy warzyw na sałatkę, taka woda doskonale się przyda do zup. 

Miękkie warzywa miksuję na gładko w zupie, dodaję mleko kokosowe i posiekaną natkę pietruszki. Doprawiam do smaku solą i pieprzem. Dekoruję pestkami z dynii. 



Co do mleka kokosowego to możecie użyć domowego. Myślę jednak, że znalazłam jedno bezpieczne na diecie. W składzie ma wyłącznie kokos i wodę. Nie dzwoniłam do producenta pytać o ukryte składniki, bo wydaje mi się, że produkt jest bezpieczny, a nic dodawać tam nie potrzeba. Na internecie można spotkać bardzo wiele pochlebnych opinii na jego temat. Gdybyście byli zainteresowani, to mleko jest z firmy Real Thai i wygląda tak:




niedziela, 17 sierpnia 2014

Zdrowa przekąska:)

Tym razem chciałam podzielić się z Wami drobną przekąską, którą nauczyłam się robić pracując w restauracji na Manhattanie. Ostatnio  odkryłam Amerykę, bo przyszło mi do głowy, że przecież spełnia ona wszystkie wymogi SCD. Dlaczego więc nie ma jej jeszcze na blogu? 

Jeżeli macie umyte listki młodego szpinaku, a najlepiej jego 3 opakowania, to zrobienie całości zajmie poniżej 10 minut, a smak jest doskonały. No i proszę nie mówcie, że nie lubicie szpinaku. Ten będzie smakował:) Zapraszam:)

Na średnim ogniu rozgrzewamy na patelni oliwę z oliwek. Dorzucamy obrane ząbki czosnku, jeśli są małe to w całości, jeśli większe to kroimy na mniejsze kawałki. Na 3 opakowania szpinaku proponuję 15 małych lub 5 większych ząbków. Czosnek chwilę podsmażamy do czasu aż zacznie przybierać złoty odcień (ogień musi być mały, inaczej oliwa się spali). Do podsmażonego czosnku dorzucamy garść rodzynek, mieszamy, czekamy 1-2 minuty i dorzucamy cały szpinak. Mieszamy energicznie. Gdy wielokrotnie zmniejszy swoją objętość, solimy, lekko pieprzymy i danie jest gotowe. Najlepiej smakuje na ciepło. Zjadłabym tego nieograniczona ilość:)


sobota, 9 sierpnia 2014

Deserek

Mało mnie teraz widzicie na blogu z tego względu, że w czasie wakacji mieszka  u nas rodzina, dom jest pełen, zamieszanie, więcej obowiązków, ale za to bardzo wesoło:))
Wpadam więc na moment. Chciałam przedstawić Wam bardzo prosty w wykonaniu deser, żeby nie powiedzieć, że banalny. Zdrowy, nie za słodki, z bogactwem smaków i aromatów.

ZAPIEKANE BRZOSKWINIE SCD (etap 5)
15-20 dojrzałych, słodkich brzoskwiń
garść malin
2 garści wiórków kokosowych (niesłodzonych)
masło klarowane
garść posiekanych orzechów włoskich
cynamon
garść mielonych orzechów włoskich
miód wedle uznania

Żaroodporne naczynie smaruję masłem klarowanym, wkrawam do niego brzoskwinie, nasypuję malin i wiórków. Dorzucam orzechy, cynamon, orzechy mielone. 


Wszystko polewam miodem (ilość według tego, jak słodkie są owoce). Na to wszystko wykładam miejscami odrobinę masła klarowanego i wsadzam do rozgrzanego do 180 C piekarnika na 30 minut. 
Po wyjęciu z pieca deser będzie lekko płynny. Wykładam go dużą łyżką na talerzyki i serwuję gorący. Latem, gdy owoce są w sezonie jest doskonały, lekki, nie za słodki, w sam raz na deser po obiadku do kawy. 


sobota, 26 lipca 2014

Zapraszam do nas na smoothie z wanilią i melonem:)

Dzień dobry:) 

Co powiecie na pyszne smoothie zaraz po śniadanku? Jeżeli nie macie składników, to wybierzcie się dziś do sklepu i będzie jak znalazł na niedzielne przedpołudnie:)  Jak je zrobiłam, chłopcy wyszarpywali sobie dokładkę, pomyślałam więc, że koniecznie muszę podzielić się z Wami tym przepisem:)

SMOOTHIE BANANOWO MELONOWE (etap 3 )
  • 1 zamrożony w kawałkach dojrzały banan
  • pokrojony melon zielony w tej samej ilości co banan
  • 2 gałki lodów waniliowych SCD ( Ci z Was, którzy nie są na diecie kupują dobrej jakości lody waniliowe, a Ci na diecie robią takie lody jak podałam w poście Ze słonecznego tarasu (klik!)
  • sok wyciśnięty z 1 dużej pomarańczy
  • 1 łyżeczka SCD ekstraktu z wanilii (klik!)
Wszystko wrzucamy do blendera i miksujemy. Zróbcie więcej, bo będą prośby o dokładkę:)




piątek, 25 lipca 2014

SCD Pulpety w sosie koperkowo- warzywnym




SCD PULPETY W SOSIE KOPERKOWO - WARZYWNYM (etap 3)

80 dkg zmielonego własnoręcznie lub pod nadzorem karczku
1 jajko
1/2 szklanki zmielonych blanszowanych migdałów (czyli mąki migdałowej)
po 1/2 łyżeczki soli, słodkiej papryki  i SCD ziół prowansalskich (klik!)
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
2 duże łyżki masła klarowanego
cały pęczek selera naciowego
niewielka marchewka
1 pęczek koperku
1 litr dowolnego, zgodnego z dietą wywaru domowej roboty (czyli bez kupnej vegety, kostek rosołowych i wszelkiej chemii i żadnej skrobi - mięso i warzywa +sól i pieprz)

Jeszcze drobna uwaga nt. słodkiej papryki. Czytajcie etykiety z tyłu opakowania. Ja wiem, że to nie daje sto procent gwarancji, ale na produktach niektórych firm jest napisane, że może zawierać śladowe ilości skrobi, kukurydzy bądź soi. Lepiej wybrać taką, która tej informacji nie ma zamieszczonej, a wybór takich jest spory. Nie trzeba jeździć do specjalistycznych sklepów.
Co zaś do wywarów domowej roboty, to przypominam, że zamrażam wszelką wodę, w której gotuję warzywa lub mięso, np. spod warzyw na sałatkę jarzynową, czy gotowania drobiu czy mięs do pasztetu, nawet spod blanszowania brokułów itp. To nie musi być rosół. Mama też wyrobiła już sobie nawyk zamrażania takich płynów i co chwilę podwozi mi kolejne w słoikach do zamrożenia dla Kacperka. Mam ich zawsze dużo i zawsze wyciagam kiedy jest potrzebny. Kupuję też co jakiś czas kości cielęce "od tzw.chłopa" i na nich gotuję wielki gar wywaru, pyrczący ponad dobę, nawet dwie doby na minimalnej mocy, tak aby cały zawarty w kościach szpik miał dość czasu aby uwolnić się do rosołu. Mam wtedy cenny, odżywczy i zdrowy wywar do wielu potraw. Dobrze wyrobić sobie taki nawyk, ale wymogiem jest spora zamrażarka. Przy SCD pomoc nieodzowna.

Wracając jednak do przepisu|:

Do mięsa dodałam jajko, przyprawy i mąkę migdałową. Wszystko starannie wyrobiłam ręką. Uformowałam małe kuleczki i rzuciłam je na masło klarowane na sporą patelnię. Kiedy zaczną się rumienić kroję selera i marchewkę na drobne kawałki i siekam drobno pęczek koperku. Warzywa dorzucam do pulpetów, podduszam kilka minut poczym zalewam wywarem i dosypuje koperek. Przykrywam i pozwalam jeszcze 10 minut się podgotować.

Ja tego sosu nie zagęszczałam. Jeżeli jednak chcecie, możecie dorzucić zmiksowaną dużą cukinię lub kilka drobniutko pokrojonych cebul. Zarówno cukinia i jak i cebula mają zdolność zagęszczenia sosu. Można też zagęścić wbijając na lekko ostudzony sos dwa rozbełtane żółtka, jednak nie na gorący sos, aby nie zrobiła się jajecznica:) Smacznego:)

czwartek, 24 lipca 2014

Problem dentysty

Dwa dni temu zawieźliśmy Kacperka do dentysty. Duży stres. Zwykły dentysta nie wchodzi w grę. Byliśmy kilka razy na przeglądzie, który Kacper dotychczas pozwalał sobie robić. Ząbki miał zawsze zdrowe, ale wiosną i jego dopadła próchnica. Obwiniam się za żywienie go czym popadnie zeszłej zimy, z masą ciast i słodyczy. Tak było, niestety. Dopiero w marcu powróciliśmy do diety. 

O zęby dbamy, myte i nitkowane są regularnie. 

Miejscowa dentystka poleciła nam wybrać się z Kacperkiem aż do Bytomia. Kawał drogi od domu, ale zarekomendowała to miejsce jako specjalizujące się w dentystyce dla dzieci niewspółpracujących. Umówiliśmy wizytę. Ja jechałam cała spięta, bo Kacper miał do zrobienia dwie szóstki, a dobrze go znam i wiem, że dobrowolnie to nie przejdzie.

Ze Stanów pamiętam jak sugerowano mi wybranie się w do placówki, która ponoć przywiązywała dziecko pasami. Nie wiem czy to prawda, bo tam nie poszliśmy. Takich metod nie akceptuję. 

W Bytomiu zastaliśmy bardzo miłą obsługę, wysłuchano nas, pani doktor przyjęła do wiadomości, że plomby mają być światłoutwardzalne.

Kacperek zaczął już protestować siadając na fotel. Próbowaliśmy go zabawiać, tłumaczyć. Nic nie pomagało. Pani doktor zaproponowała podtlenek azotu, gaz rozweselający. Obiło mi sie o uszy, że nie jest zalecany dla dzieci z autyzmem, ale nie bardzo mieliśmy wyjście. Pozostaje jedynie opcja narkozy, ale tym bardziej boję się ryzykować dla dwóch małych dziurek. Zgodziliśmy się na gaz. 

Wyobrażałam sobie, że Kacper coś powącha i na pół godziny będzie zrelaksowany, a oni w tym czasie zrobią mu zęby. Jednakże wyglądało to zupełnie inaczej. Okazało się, że aby gaz działał, to Kacper musi go non-stop wciągać nosem (czego nie rozumie) z maski założonej na nos, a pani doktor w tym samym czasie musi robić zabieg. Masakra.

Po prostu niewykonalne. Aby oddychał nosem, trzeba mu było zamykać buzię. Jak zaczynał się relaksować, dentystka otwierała buzię by robić zęby, wtedy on natychmiast zaczynał oddychać ustami i gaz przestawał działać. I tak w koło Macieju. Skończyło się na tym, że udało jej się tylko rozwiercić jednego ząbka, drugiego nawet nie zaczęła, a Kacperek płacząc trzykrotnie zwymiotował na fotel. Podejrzewam, że gaz działa mdląco i mimo iż zalecają nie jeść niczego dwie godziny wcześniej (on nie jadł cztery godziny), to nic to nie pomogło.



Mówię Wam, wyjechałam stamtąd z kacem moralnym, traumą niemalże. Kacper wymiotował jeszcze w samochodzie w drodze do domu, a ja się czułam po prostu okropnie. Zresztą czuję się tak do dziś. Zupełnie nie wiem co mam zrobić z tą sprawą. Umówiliśmy drugą wizytę na sierpień, ma być tylko taka adaptacyjna, ale nawet nie wiem czy jechać. Ząb jest rozwiercony, tymczasowo zaklejony. Nie można go zostawić w takim stanie na zbyt długo.

Nie chce mi się wierzyć, że przy dzisiejszym rozwoju przemysłu farmakologicznego nie istnieje jakiś środek, który można podać do wypicia, aby dziecku było spokojne i obojętne przez pół godziny. Co ja mam zrobić? 

środa, 23 lipca 2014

Debiut na Facebooku:)

Kochani! Jako strona wchodzę dzisiaj na Facebooka:) Zapraszam do polubień. Może w ten sposób będzie łatwiej się znaleźć w biegu:)


Dziękuję:))

wtorek, 22 lipca 2014

Tak oto Kacperek dryluje czereśnie

Niesamowicie garnie się do prac kuchennych:) Ten filmik jest sprzed 3 tygodni, ale na przykład wczoraj kupowałam 3 kg migdałów i akurat nie było w sklepie blanszowanych. Musieliśmy więc urządzić sobie wieczór jak sto lat temu. Siedzieliśmy do późna całą rodziną i obieraliśmy z łupek skąpane we wrzątku migdały - cały wielki garnek, a ja śpiewałam stare piosenki ludowe:) Kacper musiał być pierwszy. Tak się zaangażował w tą pracę, że na pewno obrał ponad pół kilo. Jak widzę takie rzeczy to gdzieś w głowie pojawia mi się nadzieja, że przyszłość dobrze się ułoży.


niedziela, 20 lipca 2014

Orzechówka

Zdecydowałam się napisać na ten temat, bo to ostatni dzwonek kiedy jeszcze możemy nastawić nalewkę z orzechów, która świetnie dopisze się do naszej listy Choroba na diecie SCD. Zbieramy tam naturalne, babcine metody, na leczenie się w najbardziej powszechnych dolegliwościach. Orzechówka jest od wieków znana jako jeden z najskuteczniejszych środków na niestrawność.



Do takiej nalewki nadają się orzechy czerwcowe i lipcowe, jednak najpóźniej do 22 lipca. Tak głosi opinia obiegowa wynikająca z faktu, że mniej więcej do tego czasu da się orzechy kroić nożem - tzn skorupka znajdująca się pod zieloną otoczką jest jeszcze na tyle miękka, że poddaje się krojeniu nożem. 
Jednak, co stwierdziłam dzisiaj, problemu nie ma i nawet po tej dacie będziemy mogli orzechy pokroić. Ja natrafiłam już na takie z twardą skorupką, która skutecznie opierała się nożowi. Obrałam więc małym nożykiem zieloną otoczkę tak pi razy drzwi, a to co zostało twarde (choć nie tak twarde jak te wrześniowe) w środku, potraktowałam dziadkiem do orzechów i dorzuciłam do reszty. Jest OK, więc myślę, że nawet po 22 lipca da się nalewkę nastawić.

Przy nastawianiu orzechówki obowiązują rękawice. W przeciwnym razie na 4-5 dni zabrudzicie ręce i nie doszorujecie ich niczym. Uważajcie też na ubranie i blat roboczy. Sok z orzechów, o zgrozo, pryskał mi nawet na twarz:) Co nam będzie potrzebne?

NALEWKA ORZECHOWA SCD

około 20-25 orzechów w zielonych łupinach
2 goździki
1 laska cynamonu
10 dkg miodu 
0.5 litra spirytusu 96%

orzechy obieramy do dwóch litrowych słoików, na 4/5 wysokości, dorzucamy goździki i cynamon. Zalewamy spirytusem i zamknięte odkładamy w ciemne, chłodne miejsce na 2 tygodnie. Po upływie tego czasu podaną wyżej ilość miodu łączymy z 1 szklanką ciepłej wody i dolewamy do mikstury spirytusowej. Całość przecedzamy. Zakręcamy szczelnie i wynosimy w spokojne, ciemne miejsce na co najmniej rok, aby nabrało mocy. 


sobota, 19 lipca 2014

Ze słonecznego tarasu

Kiedy Kacperek rozchorował się i zaczął dzień po dniu tracić mowę i wszystkie zdobyte umiejętności, przeżywałam najcięższe chwile swojego dotychczasowego życia. Uczucie, kiedy dziecko wymyka się z rąk i każdy następny dzień popycha go dalej ode mnie, od świata, w ciemną, mroczną i nieznajomą przyszłość, bez możliwości ratunku, jest nie do opisania.

Wtedy myślałam, że nigdy już, przenigdy, nie będę szczęśliwa. Że jako rodzina, mamy przed sobą czarną przyszłość z ciężką niepełnosprawnością, rehabilitacją dzień w dzień, bez możliwości większej poprawy.

Kiedy dzisiaj popatrzę na tamte dni, widzę jak bardzo się myliłam. Kacper zaszedł zdecydowanie dalej niż się spodziewałam, idzie ciągle do przodu. Ja, dzięki codziennym ostrym treningom, stałam się oazą cierpliwości. Nauczyłam się, co to znaczy kochać. Ile radości i spełnienia otrzymuje się z pracy dla innych i dawania. Jak bardzo buduje mnie pomaganie.

Zrozumiałam również, że niekoniecznie jedynym słusznym sposobem na życie jest wykształcenie, kariera zawodowa, założenie rodziny i pójście na zasłużoną emeryturę w połowie sześćdziesiątki. Dla Kacpra Bóg najwyraźniej przewidział inny plan, a ja już wiem, że będzie inny, ale będzie dobry.

Panują upały:) Wreszcie :)) Siedzę na tarasie popijając zmrożone białe wino i myślę o tym, że sposobów na szczęście jest wiele. Nie musimy iść jedną, standardowo utartą drogą, by je osiągnąć.



Muszę koniecznie podzielić się z Wami  przepysznymi lodami jakie wczoraj zrobiłam. Wszystkie inne jakie dotychczas pojawiały się na blogu były w porządku, ale te niczym nie ustępują najwyższej klasy prawdziwym lodom. Dałabym im złoty medal, więc zróbcie, bo są super:))

Mała uwaga. Do lodów wykorzystujemy śmietanę kremówkę 36 %. Musimy ją przepuścić przez 24 godzinny proces robienia jogurtu SCD, żeby zlikwidować całą laktozę i zmienić jej charakter na zgodny z dietą. Także, kiedy zechcecie robić te lody to zamiast mleka, które używacie zazwyczaj  do robienia jogurtu, użyjcie 1 litr 36 % śmietany kremówki. Zresztą w ten sposób uzyskuje się śmietanę SCD, z którą zapewne spotkacie się niejeden raz przy przepisach z naszej diety. 

Ważne to, co teraz napiszę. Osoby, które stosują tę dietę z powodu chorób jelita nie mają problemu. Jeżeli jednak stosujecie ją ze względu na autyzm, to uwaga! Śmietana krowia jest wysoce niepolecana ze względu na kazeinę, której fermentacja jogurtowa nie usunie. Kazeina to jedno z najbardziej drażniących białek, którego większość osób z autyzmem nie toleruje. Kacper nie ma z tym żadnego problemu, przetestowaliśmy wielokrotnie, ale Wy musicie się upewnić jak sprawa wygląda u Was. Jeżeli problem istnieje, to przykro mi, ale te lody nie są dla Was. 


Dodatkowo fajną sprawą jest to, że przepis który podaję, jest wyjściową bazą do modyfikacji. Teraz pokażę jak zrobić lody waniliowe, a inne smaki uzyskacie poprzez dodanie odpowiednich składników. Aby otrzymać lody śmietankowe omijacie wanilię. Każde inne rozpoczynacie od wersji śmietankowej i dodajecie do nich określone dodatki. I tak, do bakaliowych dodajecie rodzynki i drobno pokrojone orzechy włoskie, czy zresztą każde, jakie Wam pasują. Do truskawkowych zmiksowane truskawki, do kawowych parzoną prawdziwą kawę, do cytrynowych świeżo wyciśnięty z cytryny sok itd. Nie możemy zrobić czekoladowych, ale to niewielki problem, bo na SCD smaki bardzo się zmieniają i do pewnych rzeczy przestaje ciągnąć. Dość tego gadania, zaczynamy:))

SCD LODY WANILIOWE (HIT!)

7 żółtek
1 litr śmietany 36 % kremówki - przepuszczonej prze proces, jak opisany wyżej
7 kopiatych łyżek miodu
ziarenka z 1-2 lasek wanilii 

Żółtka ze sparzonych jajek dobrej jakości, ubijamy z 5 łyżkami miodu na sztywno. Masa zrobi się bardzo blada i sztywna. Ten proces zajmie około 7 minut na maksymalnych obrotach, ale nie skracajcie go, bo kluczem do sukcesu jest porządne ubicie i napowietrzenie lodów. Ma się do nich dostać maksymalnie dużo powietrza, wtedy będą lekkie i puszyste. Pod koniec dodajemy ziarna wanilii. 



Następnie, miskę w której ubijaliśmy żółtka (najlepiej metalową), stawiamy na garnku z gotującą się delikatnie wodą i dalej ubijamy je na parze. Na tym etapie dajcie im kolejne 5 minut. Muszą być doskonale napowietrzone. 



Po upływie tego czasu ubijamy dalej do wystudzenia. Osobno ubijamy śmietanę kremówkę. Niestety, na skutek procesu jakiemu została poddana, nie ubije się już na sztywno. Dajcie jej jednak tyle samo czasu ubijając. Wyjściowo jest kwaskowata. Pod koniec ubijania musicie dołożyć tyle miodu, aby uczynić ją słodką, niwelując kwaskowatość. Dodawajcie go po troszeczkę, żeby nie ściąć śmietany. Jeżeli miód macie twardy, trzeba wcześniej dodać do niego 1-2 łyżki gorącej wody i dokładnie wymieszać, aby zmienił konsystencję na płynną. Sugeruję 2 łyżki miodu, ale spróbujcie i dosłodźcie według swoich preferencji. Śmietana ma być słodka.

Kiedy to jest już gotowe, zaczynamy powoli, po jednej łyżce, dodawać do śmietany masę jajeczną cały czas ubijając. Po całkowitym połączeniu obu mas przekładamy całość do dużego plastikowego pojemnika i zamrażamy.  










wtorek, 15 lipca 2014

Kilka nowych przepisów

Będzie sałatka i obiad w wersji jarskiej, ale łatwo można zrobić z niego mięsny, dorzucając trochę mielonego mięsa (podgotowanego bądź podsmażonego w zależności od etapu). Ok, bez zbędnych wstępów zaczynamy.

SAŁATKA Z FASOLĄ LIMEŃSKĄ (etap 4)

Potrzebne będzie:

1 szklanka namoczonej przez 12 godzin fasoli limeńskiej, ewentualnie innej, którą dieta dopuszcza. Tutaj jest podane, które fasole są dopuszczone na diecie i jak należy je przygotować by spełniały wymogi diety SCD  (klik!)

Fasolę limeńska znalazłam taką:


Można również użyć dopuszczonej na SCD fasoli czarnej, o takiej:


2 puszki tuńczyka w oleju
1 czerwona cebula
mała paczka pomidorków koktajlowych
pęczek szczypiorku
garść poszatkowanej natki pietruszki

Na dressing:
sok z cytryny i oliwa z oliwek w proporcjach 1:2, 1 łyżeczka miodu, starty 1 ząbek czosnku, sól, pieprz

Fasolę ugotować według zaleceń diety, cebulę pokroić w piórka, wszystko przełożyć do miski,  polać dressingiem i wymieszać. Odłożyć na godzinę, aby smaki się przegryzły, podawać w temperaturze pokojowej. Mniam:)
    
                                                 
Przepraszam, to zdjęcie wyszło nieostre, a sałatki już nie ma by zrobić następne

Druga potrawa to będzie lekki obiadek, 

ZAPIEKANKA SER GORGONZOLA, BAKŁAŻAN I POMIDORY (etap 3)

2 bakłażany
sól, pieprz
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka SCD ziół prowansalskich (klik!)
1 łyżeczka bazylii
4 łyżki oliwy

6 pomidorów bez skórki
2 łyżki oliwy
po 1/2 łyżeczki soli, pieprzu, kurkumy, cząbru i bazylii

250 g sera gorgonzola (nie polskie podróbki)
świeża bazylia


Piekarnik rozgrzać do 190 C. Doprawione podanymi składnikami plastry bakłażana podpiec w piekarniku przez 10-12 minut. Odstawić.



W tym czasie pokrojone w plastry pomidory, doprawić podanymi przyprawami i podsmażyć tak, aby odparować z nich nadmiar soku. 
W nasmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym układać warstwy: bakłażan, pokruszony ser, pomidory. Przełożyć listkami świeżej bazylii i skomponować drugą warstwę z podanych składników. Wstawić do piekarnika na 20 minut i podawać na ciepło. Jak wspomniałam wyżej, można zrobić dodatkową warstwę z mięsa i będzie  syty porządny obiad. Smacznego:)


niedziela, 13 lipca 2014

Nowe badania

Czy widzieliście nowe doniesienia dotyczące badań nad autyzmem? Pojawia się ich tak mnóstwo, że łatwo przeoczyć coś nowego. Poczytajcie:

RMF 24: Lek na śpiączkę pomoże w terapii autyzmu?

Środa, 18 czerwca (08:54)
Znany od prawie stu lat lek przeciwko śpiączce afrykańskiej może pomóc w leczeniu objawów autyzmu. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego ogłosili wyniki prowadzonych na myszach badań, które wskazują, że suramina może skorygować nieprawidłowości mechanizmu przekazywania sygnałów w obrębie komórki. Jak piszą w najnowszym numerze czasopisma "Translational Psychiatry", to kolejny argument za teorią, że właśnie te nieprawidłowości mogą leżeć u podstaw autyzmu.
  • Badacze z San Diego pokazali na przykładzie myszy, cierpiących na odpowiednik autyzmu, że jednorazowe podanie suraminy może skorygować nieprawidłowości mechanizmu przekazywania sygnałów w komórkach. U myszy w wieku odpowiadającym wiekowi 30 lat u człowieka zauważono cofnięcie się neurologicznych objawów choroby.
Naukowcy odkryli, że ekspozycja na zanieczyszczenia powietrza we wczesnym okresie życia myszy powoduje poważne zmiany w ich mózgach. Podobnie jest u ludzi, co skutkuje występowaniem autyzmu i schizofrenii.
Jak podkreśla jeden z autorów publikacji, profesor Robert K. Naviaux, odkrycie wpisuje się w teorię, że objawy autyzmu to skutek wielu, powiązanych ze sobą czynników. - 20 procent znanych czynników ma charakter genetyczny, większość nie. Błędem jest przekonanie, że czynniki genetyczne i środowiskowe są oddzielne i niezależne. Ich oddziaływanie wpływa na przemianę materii w komórce - mówi Naviaux.

Komórki zagrożone atakiem wirusów czy bakterii lub działaniem szkodliwych czynników fizycznych i chemicznych bronią się, ich błony komórkowe sztywnieją. To zaburza działanie miedzy innymi mitochondriów, kluczowych dla życia komórki organelli, zajmujących się między innymi przemianami energetycznymi. Utrzymywanie tej reakcji przez dłuższy czas może prowadzić do zaburzeń rozwoju całego organizmu.
- Komórki zachowują się jak kraje w stanie wojny - tłumaczy Naviaux. Gdy pojawia się zagrożenie, umacniają swe granice. Nie wierzą swoim sąsiadom. Bez stałej komunikacji zaczynają się jednak rozmaicie rozwijać. W przypadku neuronów oznacza to tworzenie się zbyt małej lub zbyt dużej liczby połączeń nerwowych. W nawiązaniu do autyzmu można to rozumieć tak: gdy komórki przestają się komunikować, dzieci przestają mówić-opisuje Naviaux.
Naviaux i jego współpracownicy skoncentrowali się na roli nukleotydów, takich jak ATP i cząsteczek wytwarzanych przez mitochondria w chwili stresu. Te cząsteczki wiążą się z receptorami purynergicznymi, obecnymi na powierzchni każdej komórki. Przetestowano wpływ znanego od blisko stu lat inhibitora tego procesu, suraminy, stosowanego w terapii śpiączki afrykańskiej. Okazało się, że u myszy zatrzymuje ona reakcję obronną i towarzyszący jej proces zapalny. Komórki zaczęły normalnie się komunikować i objawy autyzmu zniknęły.
Działanie suraminy jest tymczasowe, jego efekty widać u myszy przez około 5 tygodni. Długotrwałe jego stosowanie nie jest z kolei możliwe ze względu naefekty uboczne. Badacze są jednak przekonani, że możliwe i wskazane jest przeprowadzenie testów klinicznych na ograniczonej grupie dzieci cierpiących na autyzm. To może być droga do zupełnie nowej metody terapii związanych z nim objawów.

No i drugi ciekawy artykuł. Widać, że badacze nie próżnują, choć wciąż szukają na oślep. Wierzę jednak w to, że w końcu znajdą odpowiedź na wszystkie pytania i autyzm stanie się chorobą rozumianą i możliwą do leczenia.


Naukowy odnaleźli "gen autyzmu"
Dzisiaj, 11 lipca (04:21)

Międzynarodowy zespół naukowców odkrył genetyczną mutację, która prowadzi do rozwoju autyzmu.
  • Gen autyzmu jest w każdym z nas, teraz go zidentyfikowano

Uczeni przeanalizowali przypadku 6176 dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu i zauważyli, że u 15 z nich doszło do mutacji genu CHD8. Poza indukcją autyzmu, uszkodzenie tego genu prowadzi także do wystąpienia problemów ze snem i trawieniem.

Naukowcy zmodyfikowali genetycznie przedstawicieli ryb gatunku danio pręgowany pod kątem CHD8 i wywołali u nich i problemy autystyczne, i trawienne. Wspomniana mutacja wywołuje ponadto efekty
 widoczne gołym okiem - szerszy rozstaw oczu i powiększoną głowę. Mimo iż dotyczy ona tylko 0,5 proc. osób autystycznych, to jej odkrycie jest istotne z kilku powodów. Od teraz będzie można stuprocentowo zidentyfikować autyzm, a ponadto CHD8 pomoże znaleźć pozostałe mutacje, odpowiedzialne za rozwój choroby .



Czytaj więcej na http://nt.interia.pl/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-naukowy-odnalezli-gen-autyzmu,nId,1464077#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome