środa, 4 marca 2015

Przepisy Ani


Dzięki uprzejmości Ani mamy kilka nowych przepisów. Ania podała je jakiś czas temu w komentarzach, ale tam pewnie szybko zostałyby przykryte przez kolejne, więc umieszczam je tutaj. Korzystajcie, wszystkie są przez Anię przetestowane:

BABECZKI Z CUKINII (etap 3)
Startą surową cukinię mieszamy z jajkiem, solą, pieprzem i kurkumą i pieczemy w małych foremeczkach . (Można dodać 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej)

(jeżeli użyjemy gotowanej cukinii porządnie odcisniętej będziemy mieć etap 1)

BABECZKI Z MARCHEWKI (etap1)
Tak jak wyżej tylko marchewka i dodatkowo cynamonem i miodem można dosłodzić, można bez kurkumy, wedle smaku

KOTLECIKI Z KALAFIORA (etap 3)
Ugotowany al dente kalafior odcedzamy, studzimy. Następnie rozgniatamy, dodajemy pokrojony i lekko podsmażony szczypiorek, jajko, sól, pieprz oraz kurkumę i formujemy kotleciki. Smażymy na oleju kokosowym lub pieczemy. Można zrobić je w wersji mięsno-kalafiorowej, wtedy dodajemy np. zmielone mięso indycze.


Gdyby ktos z Was je robił, a miał przy tym możliwość zrobienia zdjęcia, to proszę dajcie mi znać, moglabym je tu wkleić. No i oczywiście zawsze proszę o nadsyłanie przepisów jeśli uda się coś nowego wymyślić:) Ani bardzo dziekuję:) Kursywą są naniesione moje adnotacje do przepisów.


Mała prośba: Przenieście przyszłe komentarze z wątku "Etap intro wprowadzający do diety" na jakikolwiek inny, bo tam mamy już 177 komentarzy i ta strona jest już mocno przeciązona. Pozdrawiam:)

niedziela, 1 marca 2015

SCD zupa z awokado

Może ostatnio przynudzam z zupami, ale pomyślałam, że sporo z Was jest teraz na wczesnych etapach diety i taka zupa się przyda.

ZUPA Z AWOKADO (etap 2)


porcja rosołu SCD dla jednej osoby
połowa dojrzałego awokado
gotowana marchewka
gotowane mięso

Awokado blendujemy z rosołem na gładka masę, wylewamy na talerz, posypujemy dodatki. Smacznego!

Do tej zupy smakowo będzie pasować również starty na wiórki ser cheddar , kolendra, a także starta skórka z limonki. Ta ostatnia jednak podnosi etap do góry.

czwartek, 26 lutego 2015

Zupa z fasoli i jarmużu

Sluchajcie, udało mi się rozwiązać zagadkę tajemniczych anglojęzycznych nazw fasoli i myślę ze już wiem, która jest która. Kiedyś podejmowałam juz tę próbę, tłumaczyłam angielskie nazwy na łacinę, z łaciny na polski, ale nic to nie dawało. W końcu dzisiaj znalazłam sensowne informacje i ustaliłam, że dozwolona na diecie fasola Haricot vel Navy Beans to nic innego niż polska fasola Perełka. Natomiast zakazane fasole jak Great Northern czy Cannellini to nasz rodzimy Jaś, mniejszy i większy. Czyli Jasia się wystrzegamy, kupujemy Perełkę. Oprócz Perełki zostaje fasola limeńska dozwolona, soczewica i groch, a dużo później na etapie 5 dochodzi czerwona Red Kidney i czarna Black Bean. Te dwie ostatnie są mocnym obciążeniem dla jelit, więc próbują je osoby mocno zaawansowane w leczeniu.

Namoczyłam moją perełkę i ugotowałam nową zupę. Jest mega pyszna! Zapraszam:


SCD ZUPA Z FASOLI PEREŁKI I JARMUŻU (etap 4)
(ewentualnie jarmuż można zastąpic liśćmi szpinaku)

oliwa z oliwek
2 cebule posiekane
2 gałązki selera naciowego posiekane
2 marchewki posiekane
250 g posiekanych pieczarek
2 ząbki czosnku( przeciśnięte przez praskę)
2 litry wody
200 g fasoli perełki
1 łyżka rozmarynu
3-4 garści jarmużu (posiekany z grubsza)
0,5 kg mielonego mięsa (ja użyłam wołowinę)
sól, pieprz, domowa vegeta, płatki ostrej papryki, parmezan do posypania

Fasolę namaczam na noc, rano wodę odlewam, przepłukuję i gotuję fasolę w nowej wodzie do miękkości. Odstawiam na bok.

Mięso podsmażam na patelni. 

W dużym garnku na oliwie szklę cebulę, dorzucam marchewkę, selera, grzyby, sól i pieprz. Do podsmażonych warzyw dodaję czosnek i zalewam wodą. Dosypuję rozmaryn, vegetę, jeśli trzeba jeszcze raz sól i pieprz. Dodaję podsmażone mięso, a na patelnię w której się smażyło wlewam trochę wody spod zupy, aby odmoczyć cenny sosik, po czym dolewam tą resztę do zupy. Doprowadzam do wrzenia i na małym ogniu gotuję około 20 minut.  Następnie dodaję fasolę i jarmuż i gotuję jeszcze dosłownie chwilkę, aż jarmuż zmięknie. Dodaję płatki ostrej papryki, a już na talerzu ścieram w zupę trochę parmezanu. Pychota!

Na koniec przypominam jeszcze do poczytania zeszłorocznego posta o błędach na diecie



środa, 18 lutego 2015

Kiełbasa drobiowa z galaretką od Skutecznietv

Dobry wieczorek:)


Na blogu mojej kochanej Magdy ze Skutecznietv znalazłam przepis, który możemy świetnie zastosowac na naszej diecie.  Kiełbasa jest przepyszna i robi się ją ławo, a najfajniejsze w niej jest to, że nadaje się na etap 1 SCD. 


Po przepis zajrzyjcie do Magdy pod ten link.
Pamietajcie jednak, że czosnek, o ktorym wspomina Magda możecie dodać dopiero na etapie 3, no i uważajcie na ewentualne dobieranie dodatków, o których mowa na końcu filmiku. Musza być zgodne z dietą.

Ja, po zrobieniu tej kiełbasy, od razu żałowałam, że nie zrobiłam jej z podwójnej ilości składników. Użyłam puszki po mleku kokosowym.
Smacznego!

czwartek, 12 lutego 2015

11 lat !!!


Wszystkiego najlepszego Kochanie!





Kacperek ma dzisiaj urodziny:) Prosimy Was o modlitwę za niego (jeżeli nie kłóci się to z Waszym światopoglądem), bardzo wiele mu jej potrzeba. Wieczorem podepnę tu kilka zdjęć i przepis, a na razie biegnę kończyć torta :)

***
Z niewielkim opóźnieniem wklajam zdjęcia i przepis na tort , który tym razem pojawił sie na naszym stole.















SCD TORT TRUSKAWKOWY Z KREMEM CYTRYNOWYM (etap 3, 4 surowe truskawki)
Przepis z książki "Against All Grain" Danielle Walker

W tym przepisie używam szklanki o pojemności 200 ml

3/4 szkl roztopionego oleju kokosowego plus trochę do nasmarowania brytfanny
5 szkl  mąki z blanszowanych migdałów
8 jajek
1 1/3 szkl miodu
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka ekstraktu z wanili
1 1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
1 szkl zmiksowanych rozmrożonych truskawek (odciśnięte z grubsza z soku)

Na krem:
2 puszki mleka kokosowego schłodzone przez dobę w lodówce
3/4 szkl puddingu cytrynowego (przepis poniżej)

Truskawki do dekoracji wg własnego uznania

Na ciasto: rozgrzać piekarnik do 160 C. Nasmarować olejem dwie identyczne okrągłe brytfanny o średnicy 23 cm (mogą być ciut większe, ciasta starczy). Z papieru do pieczenia wyciąć dwa kółka i umieścić je na spodach foremek. Olej, jajka, miód, sok z cytryny i wanilię wymieszać dokładnie (najlepiej przez 45 mikserem). Dodać sodę, sól i truskawki. Zmiksować ponownie. Ciasto rozdzielić na dwie równe części i piec w foremkach przez około 30 minut do czasu, aż wsadzony dla sprawdzenia patyczek wyjdzie suchy. Ostudzić placki w foremkach przez 20 minut, potem lekko okroić brzegi i wyjąć z blaszki do dalszego studzenia.

W tym czasie zrobić krem.
Delikatnie otworzyć puszki mleka kokosowego, zdjąć wierzchnią, gęstą warstwę. Natomiast tą wodę, która się oddzieliła i została na dnie puszki, użyć do innego przepisu np. koktajlu owocowego. Gęste mleko kokosowe umieścić w zmrożonej wcześniej (w zamrażarce) misce i ubijać  zmrożonymi mieszadłami około 10 minut, aż zaczną formować się lekkie stożki w mleku. Delikatnie dodać pudding cytrynowy i wymieszać. Odłożyć do lodówki do czasu, aż ciasta przestygną.

Ja dodatkowo zrobiłam poncz, którym nasączyłam placki. W filiżance zmieszałam ciepłą wodę z miodem i sokiem wyciśniętym z malin i pędzelkiem nasmarowałam wystudzone placki.

Połową kremu wysmarować pierwszy placek, rozłożyć drobne kawałki truskawek, przykryć drugą warstwą, nałożyć pozostały krem i udekorować.

PUDDING CYTRYNOWY (etap 3)
"Against All Grain" Danielle Walker
szkl = 200 ml

1/2 szkl  miodu
2 łyżeczki startej skórki cytrynowej
1/2 szkl soku z cytryny
6 żółtek
odrobina soli
4 łyżki miękkiego masła klarowanego

Do garnuszka wkładamy miód, skórkę z cytryny, sok, żółtka i sól, mieszamy i gotujemy na małym ogniu około 5 minut, ciągle mieszając do zgęstnienia. Przecieramy przez sito. Dodajemy miękkie masło klarowane, mieszamy dokładnie. Przekładamy do małego pojemniczka z zamknięciem, bezpośrednio na puddingu układamy folię spożywczą, aby zapobiec tworzeniu się skorupki. Schładzamy.

Mam nadzieję, że kiedyś i Wam przyda sie ten przepis.  Wszystkim bardzo dziękujemy za ciepłe słowa i piękne życzenia:)





poniedziałek, 9 lutego 2015

sobota, 7 lutego 2015

Muffiny z masła orzechowego

Zrobiłam wczoraj nowe muffiny:) Dzieciaki zajadają się nimi od rana. Dla nas są fajne do kawy, a oni mają przegryzkę popijając sokiem z pomarańczy. Kacper lubi też dostać  słabo parzoną kawę z mlekiem z nerkowców i miodem. Czasem pozwalam mu na taki luksus.



SCD MUFFINY Z MASŁA Z ORZESZKÓW ZIEMNYCH (etap 3)

Możecie użyć do tego przepisu masła z dowolnych orzechów, ja podaję jak wygląda oryginalny przepis.

1 szkl niesolonego masła z orzechów ziemnych
3 dojrzałe banany
1/4 szkl miodu
2,5 łyżeczki octu
1/4 szkl roztopionego oleju kokosowego, masła lub ghee
3 jajka
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżki mąki kokosowej
2 łyżki cynamonu
odrobina soli

Rozgrzejcie piekarnik do 160 C. Do miski włożcie masło orzechowe, rozgniecione banany, miód, ocet, olej kokosowy i jajka. Dobrze wszystko zblendujcie. W osobnej misce wymieszajcie mąkę kokosową, sodę, sól, i cynamon. Połączcie składniki z obu misek. Napełniajcie foremki na muffiny do wysokości 1/2 powstałym ciastem. Pieczemy przez około 40 minut.


OPCJONALNA POSYPKA DO MUFFINÓW (etap 3 lub 5)
Jeżeli daktyle ugotujecie przed posiekaniem będzie etap 3, surowe etap 5


3 łyżki posiekanych drobno daktyli
1 łyżka mąki kokosowej
3 łyżki wiórek kokosowych
szczypta soli
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki oleju kokosowego

Wszystko razem siekamyi łączymy, lekko wyrabiając. Nakładamy po troszkę posypki na każdego muffina przed pieczeniem.  Mrożą się bez problemów.



niedziela, 1 lutego 2015

Zupa paprykowo czosnkowa

Jako, że mamy sezon na zupy, bo nic tak wspaniale nie rozgrzewa zmarzniętego zimową porą człowieka jak talerz gorącej porcji lub dwa, podaję przepis na następną zupkę. 

Zauważyliście, że po prawej stronie, w dziale etykiet, jest odnośnik "zupy" i w ten sposób możecie szybko wyszukać taką, na jaką akurat w danej chwili macie ochotę.  

Ja do tej zupy użyłam papryki mrożonej. W sierpniu, kiedy jest najtańsza, zamroziłam ich kilkanaście na próbę. Okazuje się, że do jedzenia na świeżo nie jest najlepsza, natomiast do gotowania, zup, sosów, pieczenia, smażenia nadaje się tak dobrze jak świeża. 

Co zrobię innego w przyszłym roku, to przed zamrożeniem ściągnę z papryki skórę poprzez pieczenie jej 30 minut w rozgrzanym do 200 C piekarniku. Potem wystarczy na chwilę przełożyć paprykę do torby papierowej i skóra ładnie zejdzie sama. W takiej formie najlepiej pomrozić po dwie czy po cztery i gotowe będą czekać na zimę, gdy cena papryki wzrasta trzykrotnie.  
Jako, że mroziłam paprykę po raz pierwszy, nie pomyślałam o tym wcześniej i musiałam pokroić ją bardzo drobno, bo skórki nie dało się już zdjąć. Pokrojona nie jest wyczuwalna w zupie.


SCD ZUPA PAPRYKOWO-CZOSNKOWA (etap 3)

4 papryki (kolor dowolny, ja użyłam czerwonej)
1 duża główka czosnku
2 łyżki oliwy
3 litry wywaru SCD
1 średnia cebula
2 szkl pokrojonej dyni
2 szkl pokrojonej cukini
sól, biały pieprz, chili do smaku
płatki migdałów do dekoracji

Paprykę włóż do piekarnika według opisu powyżej. Zdejmij skórę.  Posiekaną cebulę zeszklij na oliwie, dorzuć drobno posiekany czosnek i smaż jeszcze minutę do czasu, aż uwolni aromat. Wlej wywar i dodaj resztę pokrojonych warzyw. Gotuj do miękkości około 15 minut. Calość zmiksuj, dopraw podanymi przyprawami. Udekoruj płatkami migdałów. Zupa szybka i pyszna.

sobota, 24 stycznia 2015


Dzisiaj będzie kilka następnych przepisów:)


Zaczynamy od prostych ciasteczek, robi się je bardzo szybko. W przepisie mowa jest o maśle z orzeszków ziemnych i takie ciasteczka zrobiłam, ale przypominam, że to są bardzo ciężkostrawne orzechy i generalnie lepiej ich raczej unikać. Myślę, że przepis jest tak uniwersalny, że swobodnie można to masło podmienić na inne z dowolnych orzechów, dlatego jeżeli będzie to z blanszowanych migdałów lub pecanów to będzie etap 2, z innych orzechów etap 3. Jeżeli z takich zrobicie, to dajcie znać jak wyszły:)


SCD CIASTECZKA Z MASŁA ORZECHOWEGO (etap 2 lub 3 - patrz wyżej)
1 jajko
1 cup (200 ml) masła z orzeszków ziemnych
1/2 cup (100 ml) płynnego miodu 
1 łyżeczka SCD wanilii



Wszystko mieszamy razem, łyżką wykładamy na płaską brytfannę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do rozgrzanego do 180 C piekarnika na 8-12 minut . Czas zależy od wielkości ciasteczek, muszą zrobić się ciemniejsze.

***

Następny przepis będzie na chleb. Dawno żadnego chleba tu nie wklejałam więc czas najwyższy:). Ten jest smaczny, nadaje się do jedzenia na świeżo, do mrożenia oraz do robienia francuskich tostów, czyli moczenia w jajku i smażenia na maśle.



SCD CHLEB SEROWY (etap 3)

2.5 szkl mielonych migdałow
65 g miękkiego masła
1 łyżeczka sody
szczypta soli
3 ubite jajka
80 g startego sera żółtego (dowolny dopuszczony przez dietę). 
Ja przez pomyłkę dałam 240 g sera i chleb wyszedł dobry, także nadmieniam, że jest taka możliwość, co szczególnie przyda się tym którzy chcą przytyć, bo chleb jest mocno kaloryczny.




Wymieszać masło, migdały i ser. Dodać resztę składników, wlać do wysmarowanej grubo masłem małej keksówki i piec do czasu, aż wierzch zrobi się złoto brązowy. 180 C - zajmie to około 30 minut.

***


Kolejny przepis to propozycja na coś, co zastąpi przysłowiowe ziemniaki do obiadu. Mamy już pyszną pieczoną dynię, mamy smaczne kalamniaki, a teraz przyszła pora na pieczone warzywa korzeniowe. Są wspaniałe:)



SCD PIECZONE WARZYWA KORZENIOWE (etap 3)

1kg pietruszki
1 seler 
2 cebule
1 główka czosnku
oliwa z oliwek
masło
miód
sól,pieprz

Obieramy pietruszkę, seler i cebule. Seler kroimy na grube paski, podobne kształtem do pietruszek (chodzi o równomierny czas pieczenia), cebule przekrawamy na pół, lub większe na ćwiartki, zachowując "dupki", aby cebule się nie rozleciały:)

Robimy sos. W garnuszku mieszamy 50 g płynnego masła, 1/3 szkl miodu i 3 łyżki oliwy. Warzywa układamy w naczyniu żaroodpornym, solimy, pieprzymy, po czym polewamy sosem i dokładnie w nim obracamy, tak aby całe się pokryły. Dorzucamy przekrojoną na pół, nieobraną główkę czosnku. Pieczemy bez przykrycia  w 200 C do czasu, aż warzywa zaczną się lekko karmelizować, staną się miękkie i osiągną kolor jak na zdjęciu (około 50 minut, ale to czas podany dla wąskich pietruszek). W trakcie pieczenia koniecznie kilkukrotnie obracamy w sosie. Po upieczeniu czosnek wyciskamy z łusek i podajemy razem z warzywami.


***

Na koniec trzy pasty do chleba, każda z nich świetnie zastępuje masło czy margarynę i pasuje pod pieczony kawałek mięsa, ser żółty, czy rybę na kanapkę. W mojej kuchni, zawsze znajdziecie przynajmniej jedną z tych trzech past, bo jest to nasz podstawowy produkt do smarowania pieczywa. Robię jeszcze jedną z pieczonych buraczków, jeśli chcecie wkleję nastepnym razem. Tradycyjne pesto z bazylii ma tę wadę, że szybko ciemnieje i nie nadaje sie do dłuższego przechowywania. Te są inne.



PASTA Z PIETRUSZKI (etap 3)




pęczek pietruszki
2 ząbki czosnku
2 łyżki startego parmezanu
4 łyżki migdało w płatkach
sól, pieprz, kilka kropli soku z cytryny
3 łyżki oliwy

Pietruszkę kroimy drobno, a następnie miksujemy na w miarę gładką pastę z pozostałymi składnikami.

PASTA Z SUSZONYCH POMIDORÓW (etap 3)



Słoiczek suszonych pomidorów wraz z zalewą, która nie zawiera niezgodnych z dietą składników, (jest taka w Biedronce)  blenduję jak najdrobniej. Osoby mega wrażliwe będą musiały same ususzyć latem pomidory i zrobić je osobiście. Dorzucam po trochę ziarna słonecznika do czasu otrzymania pożądanej konsystencji. Nie doprawiam, bo pomidory są zazwyczaj świetnie doprawione.

PASTA Z CZARNYCH OLIWEK - TAPENADA (etap 3)




0.5 kg czarnych oliwek
3 ząbki czosnku
3 łyżki orzeszków piniowych
4 łyżki oliwy
pieprz, sól
1 filet anchois (opcja)

Wszystko blendujemy i gotowe. Ta pasta wyśmienicie smakuje na grzance, podana z połówką pomidorka koktajlowego, niestety pszenne grzanki na diecie odpadają, ale możecie takie podać rodzinie.

Poza pastą z pietruszki, dwie pozostałe mogą przez długi czas leżeć w lodówce. Ja trzymałam do trzech tygodni i nic się z nimi nie działo. Pasta z pietruszki wytrzyma około 5 dni.


niedziela, 18 stycznia 2015

Mój cudowny świąteczny nabytek

O tym wspaniałym urządzeniu marzyłam przynajmniej od marca, kiedy na nowo postanowiliśmy rozpocząć SCD. Jak wiecie, tym razem nie przechodziliśmy wszystkich etapów po kolei, bo to już zostało zrobione poprzednio, a Kacper ma całkowicie wyleczone jelita i de facto diety nie potrzebuje. Zauważyliśmy jednak, że na SCD szybciej myśli, jest bardziej bystry, ogólnie zdrowszy i unika śmieciowego jedzenia czychającego w dzisiejszych czasach dosłownie na każdym rogu.

Ja za śmieciowe jedzenie uważam nie tylko fast food, ale również wszechobecny w polskiej diecie klej - mąkę. Jak już napisałam kiedyś na Facebooku urzekły mnie słowa Renaty Radomskiej z jej książki "Autyzm bez łez" gdzie napisała: 

" Dla tęskniących za pierogami, pizzą i zapiekankami na chrupiącej bagietce jeszcze jedno specjalne pytanie konkursowe: Jakie składniki potrzebne są do wyprodukowania domowym sposobem kleju?

Mąka i woda? Serio? I jeszcze drugie pytanie: Jakie są podstawowe składniki ciasta na makaron, pizzę czy uszka? 
Nie trzeba się fatygować z odpowiedzią, każdy choć raz widział stolnicę i usypaną górę mąki, a przy niej szklankę letniej wody, jajka, sól.
Jak do tego doszło, że wszyscy zawiesiliśmy się na przygotowywaniu potraw, które są robione z kleju?
Otwieramy książkę kucharską "Najlepsze potrawy z kleju", "Klej na tysiąc sposobów", "Sklej to sam", obłęd. Przyjmijmy w końcu do wiadomości, że kanapki na śniadanie, pierogi na obiad i naleśniki na kolację nie są ani "dietą bogatą w wartości odżywcze", ani "zróżnicowaną". To dieta dobra do przyklejania tapet w pokoju."

No więc, twierdzę dokładnie tak  jak Renata. Dla mnie, jedzenie mąki, a już szczególnie tej białej, niczym  nie różni się od fast foodu. Podobnie podchodzę do wszystkiego, co zawiera cukier i jego różne, zawoalowane postaci. Powiecie, że mam bzika. 

Dobrze. Będę zdrowsza:)

No więc stanęliśmy na tym, że Kacper na diecie jest tylko dlatego, aby był ogólnie zdrowszy i trzeźwiej myślący, co przy jego chorobie jest bardzo cenne. Dieta bardzo poprawiła jego stan gdy był młodszy, jednak doprowadziła do pewnego poziomu (jak pisałam już kiedyś jego autyzm dzięki diecie osłabł o około 40 %) i dalej już nie poprawia. Widocznie potrzeba mu teraz innych terapii, bądź nastąpiły zmiany nieodwracalne, choć powiedzenie tego ciężko przechodzi mi przez gardło. Tylko nie pomyślcie, że straciłam nadzieję. NIE! Bóg czasami mocno zaskakuje, a medycyna idzie do przodu:)

Tak więc kiedy wróciliśmy do diety, od samego jej początku, najtrudniejszą sprawą wydało mi się mielenie orzechów na mąkę. W Stanach nie przejmowałam się tym, kupowałam hurtowo gotową mąkę po 30 lb (funtów- jakieś 14 kilo), ale tam żyje sie latwiej, na dużo więcej człowieka stać. Teraz muszę mielić.

Na pierwszy ogień poszedł mój młynek do kawy Krupsa, wytrzymał dwa miesiące i odpadł nożyk tnący z miejsca mocowania. Problem do rozwiązania, Piotrek dokupił popsute częsci, naprawił i na nowym nożyku Krups pochodził następne dwa miesiące...

Wtedy pożyczyliśmy od teściów PRL-owski 40 letni młynek do kawy. Ten chodził jak marzenie. Chodził przez całe trzy miesiące. Nożyk rozpadł się na pół, a Kamilek bawiąc się nim, upuścił go na podłogę i rozbił pokrywkę, która spełniała ważną funkcję,  ponieważ w niej był umieszczony bolec, który dociśnięty, inicjował pracę urządzenia. Wtedy przerzuciłam się na mojego wypasionego Kitchen Aid'a. Ten mielił orzechy cały -  tydzień -  w młynku do mięsa, po czym zatkał się zmieloną masą orzechową i w środku wyłamało się trybko. Sprowadziłam części zamienne z USA i starałam sie bardzo uważać na ten naprawiony, jednak po jakimś czasie stało się to samo.

Ja, ciągle zesteresowana, przerzucałam nerwowo internet w poszukiwaniu idealnego rozwiązania, Znalazłam profesjonalną maszynę do mielenia orzechów za całe 6000 zł, w dodatku lekko uszkodzoną. Hehe:)  Kupiłam też ręczny młynek do maku. Nie nadawał się:(



W końcu Eureka! 

Natrafiłam na produkt Zelmera. Zanim jednak o nim napiszę, to od razu wyjaśniam, że Zelmer nie zapłacił mi za polecanie tego produktu i że piszę wyłącznie od serca.

Młynek żarnowy Zelmer. Ta! Dam! Nie podaję linka do niego, bo wystarczy wpisać w Google. Rozpiętość cen jest duża, także nie kupujcie pierwszego lepszego.

Młynek ten działa w zestawie tylko z kilkoma maszynkami do mięsa firmy Zelmer. Także ja zmuszona byłam kupić cały zestaw wraz z maszynką, co kosztowało mnie 371 zł. Jest to duży wydatek, jednak młynek wspaniale mieli orzechy. Według opisu w instrukcji, jest w stanie zmielić 1 kg orzechów w 1.20 min. Imponujące? W praktyce trwa to dłużej, jak zwykle podkoloryzowali, no ale to "dłużej" jest tak cudownie krótkie, że jestem zachwycona:)   
  

To, co widzicie na zdjęciu, to maszynka do mięsa ZMM1508L, która w zestawie podstawowym na wyposażeniu ma młynek żarnowy. Dodatkowo dostajemy cytrusiarkę, szatkownicę wraz z zestawem trzech ostrych bębnów tnących, wyciskarkę do soków, zestaw trzech sitek i przystawkę do napełniania kiełbas, co na pewno na SCD się nam przyda. Przetestowałam wszystko oprócz cytrusiarki i przystawki do kiełbas i jestem bardzo zadowolona. 


Ten młynek całkowicie odmieni Waszą gehennę w kuchni. Nie twierdzę, że rozwiąże wszystkie problemy, a Wy będziecie siedziały z drinkiem relaksując się. Jednak kwestię mielenia orzechów rozwiązuje raz na zawsze. Wystarczy,  że poświęcę pól godziny raz na miesiąc i mam pomielone migdały, kokos, nerkowce i pecany na mąkę. Po kilogramie każdej lub ile chcę.

Są ważne zasady, których należy koniecznie przestrzegać podczas użytkowania młynka żarnowego:
1. Orzechy muszą być suche
2. Młynek nie może pracować łącznie dłużej niż 15 minut, gdyż grozi to przegrzaniem silnika,  robimy więc przerwy.
3. W zależności od tego jakie orzechy mielimy może być potrzebne raz na czas rozkręcenie młynka i sprawdzenie czy w środku nie zalepia się zmieloną masą orzechową. Rozkręcanie go jest proste.

Przez pierwsze kilka dni trzeba się go nauczyć, wyczuć na jakich ustawieniach pracuje optymalnie.

Podpowiedź od Moniki: jeżeli migdały lub orzechy wstawimy na 15 minut do piekarnika na 100 C przez zmieleniem, to mieli sie szybciej i nic sie nie przytyka. 

Jeżeli macie pytania dotyczące młynka to czekam:)

czwartek, 15 stycznia 2015

Dynia makaronowa -warzywo niezastąpione


Na temat dyni makaronowej przymierzałam się napisać już od wieków, no ale tak wyszło, że siadłam dopiero dzisiaj i jest już po głównym sezonie. Jeszcze przed Świętami dynia makaronowa była zawsze w sklepie ilekroć tam pojechałam (mam na myśli duże sklepy), a teraz jedynie się zdarza raz na jakiś czas, tak samo jak dynia piżmowa. Może jednak uda się Wam ją upolować. 

Ja jestem pod całkowitym jej urokiem, zebrałam nasiona i na wiosnę planuję wysiać je obok tych piżmowych, które uprawiam już od kilku lat z powodzeniem.

Dynia makaronowa jest wprowadzana na etapie trzecim, czyli jako ostatnia z dyń.

Elaine Gottschall ostrzega, że dla osób, których  problemem jest zwężone jelito kręte (ostatni fragment jelita cienkiego), takie potrawy jak dynia makaronowa, surowe winogrona, rodzynki, seler, pestki owoców i warzyw oraz całe orzechy (mielone są bezpieczne) mogą stanowić poważny problem. 


Tak wygląda dynia makaronowa:


Dobrze jest to wiedzieć przed pójsciem na zakupy, bo jak sprawdziłam na właśnej skórze, niektórzy sprzedawcy nie mają pojęcia jak odróżnić jeden gatunek dyni od drugiego. 

Dynia makaronowa jest jedyna w swoim rodzaju. Rozpieczona zamienia swój miąższ na nitki makaronu, co czyni ją warzywem genialnym, a na diecie SCD wręcz niezastąpionym, jako że skazani jesteśmy na życie bez mąki (i dobrze).

Jest najmniej kaloryczna spośród dyń. Wskaźniki podają że w 90 % składa się z wody, a w 1 cup (200ml) pojemności zawiera 42 kCal, 0,5 g tłuszczu, 10 g węglowodanów, sporo błonnika, dużą koncentrację witaminy C i B-6 oraz zawiera wszystkie podstawowe minerały, a głównie potas, wapno, magnez, fosfor i sód.

Porównajcie więc sobie kaloryczność tradycyjnego makaronu spaghetti z białej mąki, do takiego z dyni makaronowej. Przepaść.


Poniżej przedstawiam Wam przepis z książki Against All Grain:


ŁÓDKI Z DYNI MAKARONOWEJ Z KLOPSIKAMI W SOSIE POMIDOROWYM
(etap 3)

2 dynie makaronowe
2 łyżeczki oliwy
sos pomidorowy (z przepisu tutaj)
2 szklanki posiekanych liści szpinaku
1 cukinia starta drobno i posolona (odkładamy na bok by puściła sok)
250 g mięsa mielonego wg własnego wyboru
1/2 łyżeczki soli
ząbek czosnku

Rozgrzewamy piekarnik do 200 C. Dynie przekrawamy wzdłuż:


i oczyszczamy z nasion:


Dynie umieszczamy "do góry nogami" na płaskiej blaszce. 


Skórkę nacieramy oliwą i pieczemy przez około 40 minut, do czasu, aż skórka lekko się pomarszczy, a miąższ w środku będzie miękki. 

***

Robimy sos pomidorowy dodając na ostatnie 15 minut startą, odciśniętą mocno cukinię i liście szpinaku.

Mięso doprawiamy solą, pieprzem i przyprawami wg własnego wyboru. Rolujemy w 12 małych kuleczek (jak piłka ping pongowa) i układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.

Wyjmujemy dynie makaronowe z pieca i lekko studzimy.

W tym czasie pieczemy klopsiki przez 8 minut, obracając w trakcie dla równego zbrązowienia.

Uwalniamy makaron z dyni, poprzez przeciąganie widelcem tam i z powrotem.


Makaron dyniowy mieszamy w misce z łyżeczką oliwy, przetartym ząbkiem czosnku, solą i pieprzem.

Ponownie przekładamy makaron do wnętrza dyni, na wierzch nakładamy klopsiki i polewamy wszystko sosem pomidorowym.



Danie jest bardzo sycące. Z trudem mogliśmy zjeść całą połówkę dyni. Wygląda ciekawie, więc jest też opcją na przyjęcie gości:)

A tu Kamilek pochłania swoją porcję:)




Alternatywnym sposobem serwowania dyni makaronowej jest podanie jej na zimno wraz z oliwą, suszonymi na słońcu pomidorami, oliwkami i fetą (dozwoloną dopiero po 6 miesiącach na diecie). Makaron z dyni może również spełnić rolę makaronu do rosołu. Na blogu będa pojawiały się kolejne przepisy na dynię makaronową jak tylko wróci sezon i będzie ją można kupic w sklepach.

papa!






wtorek, 13 stycznia 2015

Dozwolone/zakazane dodatki do suplementów

Jako, że często pytacie mnie, jakie suplementy można przyjmować stosując dietę SCD, postanowiłam napisać ogólne wskazówki jakimi kierujemy się przy podejmowaniu decyzji.

DODATKI DOZWOLONE:
celuloza i celuloza mikrokrystaliczna, roślinna
kwas cytrynowy
etanol
gliceryna
l-leucyna
stearynian magnezu
sorbinian potasu
krzemionka
dwutlenek krzemu
benzoesan sodu

DODATKI ZABRONIONE:
aloe vera
algi
chlorella
spirulina
karagen
dekstroza
FOS (fruktooligosacharydy)
fruktoza
guma guar
inulina
maltodekstryna
manitol
wszelkie gumy
aromaty naturalne
otręby ryżowe
mąka ryżowa
sorbitol
sukraloza
tapioka
guma ksantanowa
ksylitol
wiąz czerwony
powlekane leki (chodzi o kolorową otoczkę)
karboksymetyloskrobia sodowa
skrobia ziemniaczana
cukier
syrop glukozowo fruktozowy

To jest wiedza podstawowa, ogólna. Na ogół wystarcza, aby móc samemu określić czy dany suplement nie koliduje z dietą SCD. W miarę pojawiania się nowych informacji ten post będzie uzupełniany. Jeżeli jakiegoś składnika nie ma na żadnej z tych list postaram się dla Was dowiedzieć więcej, choć pewnie na takie informacje trochę trzeba będzie poczekać. 


na Waszą prośbę doklejam poniżej listę dozwolonych suplementów do kupienia w Stanach (niestety):


LEGALNE ENZYMY
Super Enzymes Now Foods

Houston Nutraceuticals, Inc.
Peptizyde
No Fenol
H N-Zyme Prime 

Kirkman Labs
DPP IV Forte
EnZymAid
Enzym-Complete/DPP
Multi-Enzyme Formula
Peptidase Complete
Phenol Assist

Digest Gold by Enzymedica
Ultra-zyme Plus by Thorp Nutrition
Vitase Digestion Formula


DOZWOLONE SUPLEMENTY Z FIRMY  GI PROHEALTH

SCdophilus

PONIŻSZE SUPLEMENTY BYŁY SPRAWDZANE DAWNO TEMU, PRZED ZAKUPEM NALEŻY SIĘ UPEWNIĆ CO DO OBECNEGO SKŁADU:

DOZWOLONE SUPLEMENTY  KIRKMAN 

Activated Charcoal
Arctic Omega
Amino Support Hypooallegenic Capsules
Balanced Omega Combination
B-Complex Pro-Support CAPSULES
Buffered Magnesium Citrate Soluble Powder
Buffered Magnesium Glycinate CAPSULES
Buffered Magnesium Oxide
Calcium with Vitamin D Bio-Max Capsules
Calcium with Vitamin D Powder UNFLAVORED
Children's Multivitamin and Mineral Hypoallergenic Capsules
Chromium Hypoallergenic Capsules
Cod Liver Oil GELCAPS
Cod Liver Oil Liquid UNFLAVORED
Cod Liver Oil UNFLAVORED
Cod Liver Oil Lemon-Lime FLAVORED (but I want to check with Kirkman on this one)
Colostrum Gold UNFLAVORED
CoQ10 CAPSULES
Cranberry Extract CAPSULES
DMAE Hypoallergenic Capsules
DMG CAPSULES
Everyday Children's Multi-Vitamin
Folic Acid with B12 CAPSULES
Folinic Acid with B12 CAPSULES
Folinic Acid with Vitamin B-12
GABA
Gingko Biloba
Glycine
Grapefruit Seed Extract
Idebenone
Lactobacillus Acidophilus Capsules
L-Carnosine
L-Glutamine
Magnesium Glycinate
Magnesium Sulfate Cream
Melatonin Plus Magnesium
Molybdenum
Multi-Enzyme Formula
Multiple Mineral Complex Pro-Support
Multiple Vitamin Pro-Support
Nu-Thera Condensed with 50 mg P5P CAPSULES
Nu-Thera Condensed with 50 mg P5P without Vitamins A & D CAPSULES
Nu Thera/EveryDay Companion Hypoallergenic Capsules
P5P Magnesium Glycinate
Perry PreNatal Vitamins
Pro-EFA Omega 3-6-9 & Borage Oil
Pro-EPA Omega-3
Pro-Omega Hi Concentrate EPA/DHA
Pyridoxal-5-Phosphate (P5P)
Reduced L-Glutathione Lotion
Selenium
Super Nu-Thera CAPLETS
Super Nu-Thera Hypoallergenic CAPSULES
Super Nu-Thera with 25 mg P5P CAPLETS
Taurine
hera Response Hypoallergenic Capsules
TMG-all types in CAPSULES
TMG 500 mg. with Folinic Acid and B-12 Hypoallergenic Capsules
Vanadium Hypoallergenic Capsules
Vitamin C CAPSULES
Vitamin E 100 IU
Zinc CAPSULES
Zinc Sulfate Cream

DOZWOLONE SUPLEMENTY Z BRAINCHILD

Spectrum Support Ultra-Sensitive Formula
NightCal (flavored and unflavored)
LiquiZinc (flavored and unflavored)



Do miłego:)

Prośba o przekazanie 1 % podatku

Kochani!

Zwracam się dzisiaj do Was z ogromną prośbą, o wspomożenie Kacperka poprzez przekazanie 1% podatku na jego leczenie. 


Znacie nas już długo i wiecie jak wiele jeszcze można zrobić, aby odmienić życie Kacperka. Chcielibyśmy w tym roku zapisać go na terapię sensoryczną, terapię małej motoryki, oraz dodatkowo pokryć koszty logopedy. Jeżeli zechcecie mu pomóc, to poniżej przekazuję niezbędne dane do dokonania formalności. 



Należy przekazać 1 % podatku, wpisując w odpowiednie rubryki rocznego rozliczenia PIT : Nr KRS 0000121785, a w rubryce „wnioskowana kwota" wpisać 1% Państwa podatku oraz w rubryce „Informacje uzupełniające" Kacper Sznajder. Urząd Skarbowy prześle pieniądze do Fundacji na subkonto Kacpra. Fundacja Dla Dzieci „Dar Serca" ul. Powstańców Śląskich 6 43 - 300 Bielsko - Biała, tel./fax: (033) 828 58 39 jest organizacją pożytku publicznego. Fundacja udostępnia konto : ING Bank Śląski Oddział Regionalny Bielsko - Biała nr r-ku 49 1050 1070 1000 0022 6906 4552 hasło „Kacper Sznajder" do wpłat darowizn. 
Gdyby ktoś z Was chciał dokonać przelewu zza granicy to potrzebuje dodatkowo podać nr swift czyli INGBPLWP oraz iban czyli PL.

Z całego serca dziękujemy każdemu kto zechce wspomóc Kacperka. 

DOBRO ZAWSZE DO NAS WRACA:)



poniedziałek, 12 stycznia 2015

Jak robię gołąbki SCD

Cześć kochani po Świętach:)

Rozpoczynamy Nowy Rok, który (mam wielką nadzieję) pomoże Wam powrócić do zdrowia i cieszyć się możliwością jedzenia coraz większej liczby pokarmów bez strachu o ból i niestrawność. Pamiętajcie, że oprócz mojego bloga, macie jeszcze Magdę, ze "Zdrowiej z SCD" , której blog serdecznie polecam.

Ze swojej strony obiecuję, pomagać Wam jak tylko potrafię, odpowiadać na pytania i kierować w zawiłościach diety, aby jak najprościej poprowadzić Was przez jej etapy do pełnego SCD. 

Jednocześnie, proszę o wyrozumiałość, jeżeli odpowiedzi na Wasze pytania nie pojawiają się tak szybko jakbyście tego oczekiwali. Pytań pojawia się coraz więcej, zarówno przez bloga jak i przez Facebook, a sami wiecie jak bardzo dieta absorbuje w kuchni, nie mówiąc o dwójce dzieci i codziennym zajęciom pozalekcyjnym każdego z nich. Często wieczorem siadam i mam pół godziny wolnego, ale jestem tak zmęczona, że nie jestem w stanie nawet wejść na bloga. Jestem pewna, że to znacie:)
Jednak staram się nie dopuszczać do sytuacji, abyście na odpowiedź czekali dłużej niż dwa, trzy dni. 

Mam też małą prośbę:) Jeżeli sami wymyślicie jakiś przepis zgodny z zasadami diety, podzielcie się nim z innymi. Mogę go zamieścić na blogu, określić etap, tak choćby jak w tym poście Przepisy Moniki . W ten sposób pomagamy sobie wzajemnie i tworzymy coś na kształt grupy osób zjednoczonych ważną sprawą. W kupie siła;)

Dobra, dość spraw organizacyjnych, przechodzimy do garów:)

Kilkukrotnie natknęłam się już na różne przepisy na gołąbki SCD, można poszperać w sieci, jednakże nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała po swojemu. Dlatego, dzisiaj zapraszam Was na wersję gołąbków SCD jaką można zjeść w moim domu:


SCD GOŁĄBKI (etap 4)

Na farsz:
500 mięsa mielonego (wieprzowe typu łopatka)
200 g namoczonej zgodnie z zasadami diety surowej soczewicy
1 jajko
2 starte drobno marchewki
3-4 przeciśnięte ząbki czosnku
1 por (tylko część biała i jasno zielona), drobno pokrojony i zeszklony
2 zeszklone średnie cebule
500 g pieczarek (dorzucić do gotowej cebulki i podsmażyć pokrojone) lub grzyby leśne jeśli mamy
1 łyżeczka chili w proszku
1 łyżka domowej Vegety SCD
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżeczka majeranku
sól i pieprz do smaku (u mnie dużo pieprzu)

Ja lubię rozłożyć sobie pracę nad gołąbkami na dwa dni. W dniu pierwszym przygotowuję liście kapusty, czyli wycinam głąb, obgotowuję 20 minut, a gdy liście zaczynają same odchodzić wycinam z nich twardy trzpień pośrodku i odkładam wszystkie zawinięte w folię spożywczą na drugi dzień. Namaczam też soczewicę i robię sos pomidorowy.

W dniu drugim przygotowuję wszystkie składniki farszu według podanych wyżej wskazówek i po ostygnięciu mieszam je wszystkie na jednolitą masę. Sprawdzam farsz pod kątem smakowym i jeżeli jest taka potrzeba odpowiednio doprawiam.

Farsz zawijam ściśle w liście pilnując, aby nigdzie bokiem nie uciekł podczas gotowania. Na dno garnka lub solidnej brytfanny wykładam potargane liście cienką warstwą, a na niej bardzo ściśle układam gołąbki. Wszystko zalewam wodą spod gotowania kapusty, dosalam i dodaję jeszcze jedną łyżkę Vegety SCD. Gotuję do miękkości ok. 2 godziny lub w brytfannie piekę w piekarniku pod przykryciem w 180 C.


Sos pomidorowy (etap 3)

1/4 szkl oliwy z oliwek
1/2 średniej cebuli drobno posiekanej
2 butelki passaty pomidorowej (takiej jak w tym przepisie)
2 pomidory drobno posiekane
3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
kilka liści bazylii (posiekane)
sól i pieprz do smaku

Na oliwie podsmażam na lekko złoto cebulkę, zalewam passatą pomidorową, dorzucam resztę składników i gotuję na małym ogniu do zagęszczenia sosu. Doprawiam i ewentualnie blenduję.

Acha! Te gołąbki nabierają smaku z czasem. W pierwszy dzień są najsłabsze, najlepsze w dniu trzecim, odgrzewane:)

Smacznego:)



wtorek, 23 grudnia 2014

Gdy chwyci ochota na coś słodkiego

Mam dla Was, tak na szybko, przepis  który robi się minutę, dwie i za moment można sobie zjeść słodką, niebanalną przegryzkę.


SCD Daktylowe kulki (etap 5)


1 szkl suszonych daktyli (dobrze by były miękkie, w przeciwnym razie lepiej je troszkę namoczyć)
1.5 szklanki orzechów pecan
wiórki kokosowe

Daktyle z orzechami blendujemy w malakserze na wysokich obrotach przez minutę. Następnie lepimy z nich kulki, obtaczamy w kokosie i voila! Smacznego!

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby orzechy pecan podmienić na włoskie. Będą bardziej przyjazne naszym współrzędnym geograficznym:) Sugerowałabym jednak trochę je namoczyć przed zmieleniem.

sobota, 20 grudnia 2014

Na ostatni moment

Czasu brakuje, a chciałam przed Świętami wymyślić jakiś przepis na paszteciki z kapustą i grzybami, aby mogły nam one zastąpić uszka do barszczu. 

Pewien pomysł podsunęła mi wypowiedź pani Barbary w komentarzach do bloga "Zdrowiej z SCD". Napisała ona, że piecze paszteciki na tej zasadzie, że robi takie samo ciasto jak do szarlotki SCD (podaję link do bloga Magdy, strona z przepisem na szarlotkę), pomijając jedynie miód. Wypełnia ciasto farszem i piecze, a po ostudzeniu kroi na kawałki i podaje z barszczem. 

Miałam nadzieję, że jeżeli da się stworzyć coś takiego, to równie łatwo będzie z podobnego ciasta zrobić zamknięte paszteciki, czyli takie, że na dole ciasto, w środku farsz i na górze ciasto.

Przepis z szarlotki stał się dla mnie bazą i na jego podstawie próbowałam trzykrotnie różnych kombinacji składników do ciasta, aby wyszło idealne. Niestety. Wychodzi smaczne, paszteciki są ładne i gdy są zimne wszystko jest w porządku. Jednak po podgrzaniu, zaczynają się rozpadać. Hmm... Pokażę Wam, jakie wyszły wizualnie, ale przepisu nie podam (gdyby ktoś jednak chciał to piszcie w komentarzach), no bo trzeba nad nim jeszcze poprocować, a ja przed Świętami już nie zdążę. 



Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Metodą prób i błędów ciasto to doprowadziło mnie to wymyślenia bardzo przyjemnych ciasteczek korzennych. Upiekłam je wczoraj w nocy i teraz czekają w tajemnicy na Święta. Jedna więcej atrakcja dla Kacperka:)


Oto przepis:

SCD CIASTKA KORZENNE (etap 3)

2 szkl mąki kokosowej
1/2 szkl mąki migdałowej
1/2 szklanki roztopionego masła klarowanego
1 jajko
2-3 kopiate łyżki miodu
 1/2 łyżeczki sody
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cynamonu
1 cm startego imbiru
1/4 łyżeczki kardamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
opcjonalnie: 1 łyżka ekstraktu pomarańczowego (robi się go tak samo jak waniliowy)

Wszystkie składniki wyrabiamy na jednolite ciasto, rozpłaszczamy dłonią na macie silikonowej i wycinamy ciasteczka. Nie sądźcie, że pójdzie tak łatwo, jak ze zwykłym ciastem kruchym. Będą się trochę rozpadać, więc trzeba być bardzo ostrożnym, mieć czas i cierpliwość. Pomagała mi przy tym kuchenna metalowa szpachelka i mnóstwo dobrego humoru:) Po upieczeniu ciastek w  temperaturze 180 C przez 6 -10 minut w zależności od ich wielkości (do przyrumienienia) i wystudzeniu, są zwarte i ładnie trzymają kształt. Bardzo smaczne.

Przy okazji podpowiem Wam, że warto sobie nastawić ekstrakty z pomarańczy, cytryn, limonek, wanilii, którą już znacie, a także kawy. Wyszorowane i sparzone wrzątkiem skórki z powyższych owoców okrawamy z białego albedo i kroimy na drobne paseczki. Zalewamy wódką, podobnie robimy z ziarnami ulubionej kawy. Zamykamy w szczelnym słoiczku lub butelce. Od czasu do czasu wstrząsamy. Po około dwóch miesiącach przechowywania w ciemnym, spokojnym miejscu, ekstrakt nabierze pełni aromatu i będzie gotowy do użycia. 

Jak tam Wasze przygotowania? Ja mam gości na Wigilii i pracy bardzo dużo przed sobą. Postanowiłam zrobić dwie wersje jedzenia, dla nas tradycyjną, a dla Kacperka SCD, ale takie, aby jak najbardziej przypominało to, co my jemy. 

Dużo, bardzo dużo o Was myślę, bo wiem, że dla wielu z Was będą to pierwsze święta na diecie, a więc jeszcze trudniejszy czas.
Bardzo ciekawi mnie jak Wy planujecie święta, napiszcie o tym jakie macie plany i jak zamierzacie rozwiązać sprawę menu.

Można zrobić barszcz naturalnie, ryby zjeść bez panierki lub w formie galarety jak ta z halibuta:


 Lub też smażonego lub pieczonego fileta w sosie śliwkowym: 


A nawet spróbować zrobić paszteciki jak te, które proponowała pani Barbara czy zjeść śledzie na wiele sposobów zgodnych z dietą, choćby te z poprzedniego postu.


Myślę, że jednak najważniejsze jest to, abyśmy spędzili te Święta nie koncentrując się na przyziemnych problemach, lecz z rodziną, w zdrowej, spokojnej atmosferze pełnej miłości, akceptacji  i szczęścia, czego z całego serca Wam życzę:) 






niedziela, 14 grudnia 2014

Karmelkowe pralinki

Przeglądając przepisy z książki Danielle Walker i trochę też myśląc już powoli o Świętach, znalazłam przepis na sos karmelowy, który zainspirował mnie do wymyślenia tych przepysznych pralinek. Chciałabym, aby w te Święta Kacperek nie odczuł jakiegoś braku, niedosytu, tęsknoty za pysznościami. Dla każdego jest to przecież czas szczególny i chcemy go spędzić najpiękniej jak się da.


Pralinki są bardzo dobre i śmiało zastąpią czekoladki. Nie wiem czy już tak pozmieniały mi się smaki, ale wydają mi się nawet dużo smaczniejsze.

Jako bazy do pralinek użyjemy dokładnie tego samego przepisu, co na batoniki granola. Kiedy połączymy już wszystkie składniki w jednolitą masę, musimy upchać ją do silikonowych foremek takiego typu: 


Wypełnijcie dokładnie masą miejsca na pralinki, dociśnijcie lekko. Pieczcie tak samo jak batony, w 180 C około 20 minut.  

Nie wyciągając z foremek, wystudźcie je, po czym wsadźcie na noc do lodówki (cały czas w foremkach). 

Następnego dnia po wyjęciu z foremek będą wyglądać tak:



Zróbcie sos karmelowy według poniższego przepisu i kiedy po kilku godzinach zgęstnieje stygnąc, posmarujcie nim dokładnie każdą pralinkę, a następnie znowu włóżcie do lodówki. Musimy upewnić się że sos na nich zastygnie, a najszybciej odbywa się to w lodówce. Jeżeli chcecie by były obficie pokryte sosem, to trzeba 2-3 krotnie smarować je i po każdej kolejnej warstwie wsadzać do lodówki do stężenia.

SOS KARMELOWY (etap 2)

100 ml jasnego miodu
1 1/2 łyżki masła klarowanego
100 ml mleka kokosowego
1/2 łyżeczki soli


W garnuszku o grubym dnie, podgrzewaj miód od 5-7 minut od zagotowania, mieszając okazjonalnie. Kiedy nabierze ciemno bursztynowego koloru, wyłącz i dodaj do niego pozostałe składniki. Wymieszaj dokładnie i dalej gotuj na małym ogniu przez kolejne 15 minut. Sos początkowo będzie lejący się i płynny, w miarę stygnięcia będzie gęstniał. 

Gdyby jednak tak się nie stało, to znaczy, że zbyt krótko podgrzewałaś miód i nie zdążył się skarmelizować. W takim przypadku podgrzej go z powrotem i jakiś czas jeszcze podgotuj. Uważaj żeby nie przesadzić z czasem, bo karmel zamieni się w kamień:) 

Taki sos można przechowywać według autorki w lodówce do dwóch tygodni (u mnie stoi już miesiąc i wciąż jest pyszny i świeży). Można wykorzystać go do polewania lodów i deserów.

Można na bazie śmietany kremówki zrobić jogurt SCD (przy autyźmie uważać, bo zawiera kazeinę),  gotowy dosłodzić  miodem, ubić jak bitą śmietanę, połączyć z żelatyną i sosem karmelowym i mamy świetną masę do tortów - a na blaty do torta można użyć upieczonych na okrągło placków migdałowych.
Doszło do mnie, że ten opis jest niezrozumiały dla Was, więc jeszcze raz: jogurt SCD robimy używając zamiast mleka śmietany kremówki. Czyli śmietana plus starter. Postępujemy według reguły robienia jogurtu. Po 24 godzinach śmietanowy jogurt schładzamy bardzo mocno (na noc do lodówki) i ubijamy na bitą śmietanę, dosładzając do smaku miodem i dodając pod koniec rozpuszczoną w niewielkiej ilości ciepłej wody żelatynę (stopniowo, nie wszystko na raz).

Tym razem jednak wykorzystałam go jako polewę do pralinek i wyszło niebo w gębie:) Śmiało mogę powiedzieć, że to wspaniałe Bożonarodzeniowe pralinki:)